Warta Zawiercie za mocna dla Skry

W hicie 19. kolejki PlusLigi Aluron CMC Warta Zawiercie potwierdziła wysoką formę, pewnie i bez straty seta pokonując PGE GiEK Skrę Bełchatów. Spotkanie było pierwszym występem „Jurajskich Rycerzy” przed własną publicznością w 2026 roku i od początku do końca to gospodarze dyktowali warunki. Skra tylko w trzeciej odsłonie była w stanie realnie postawić się rywalom, ale i wtedy zabrakło jej argumentów w kluczowych momentach. Trzy punkty pozwoliły zespołowi Michała Winiarskiego awansować – przynajmniej tymczasowo – na 3. miejsce w tabeli.

Spotkanie otworzył sprytną kiwką Aaron Russell, zapowiadając styl, w jakim Warta zamierzała grać przez cały wieczór. Gospodarze od pierwszych piłek prezentowali się lepiej w obronie i szybciej przechodzili do kontrataku. Po błędzie Alana Souzy w ataku było już 8:5 dla zawiercian. Skra próbowała odpowiedzieć blokiem i przez moment złapała kontakt (7:8), ale była to tylko chwila. Seria skutecznych zagrywek i mocna gra na siatce pozwoliły Warcie odrzucić rywali od siatki. Blok na Bartłomieju Lemańskim dał prowadzenie 15:11, a przy zagrywkach Miguela Tavaresa przewaga wzrosła do 21:15. Po czasie wziętym przez Krzysztofa Stelmacha goście jeszcze zmniejszyli straty – dwa punkty Zouheira El Graouiego i błąd Russella dały 21:18 – ale na więcej nie było ich stać. Set zakończył się błędem Souzy w polu zagrywki (25:19).

Druga partia przez pierwsze akcje była bardziej wyrównana – do stanu 6:6 zespoły szły punkt za punkt. Wówczas Warta wrzuciła wyższy bieg. Kontrataki Russella i Kyle’a Ensinga dały prowadzenie 9:6, a problemy Skry w przyjęciu zaczęły się pogłębiać. Przy kolejnej serii zagrywek Tavaresa tablica pokazała 14:8, a po skutecznym ataku Mateusza Bieńka ze środka było już 20:13. Druga przerwa na żądanie dla gości niewiele zmieniła. Końcówka seta była popisem rozgrywającego Warty – Tavares nie tylko znakomicie prowadził grę, ale też punktował bezpośrednio z zagrywki. As serwisowy przypieczętował bardzo jednostronną odsłonę (25:14).

Najwięcej emocji przyniósł trzeci set. Bełchatowianie poprawili przyjęcie, a w ataku skuteczniejsi byli El Graoui i wracający po kontuzji Alan Souza. Do stanu 5:5 żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć. Gra toczyła się punkt za punkt (8:8, 12:12), a Skra zaczęła wyglądać zdecydowanie lepiej niż wcześniej. Po błędzie gości i asie serwisowym Bieńka Warta prowadziła 15:13, lecz odpowiedź Skry była natychmiastowa – zagrywką odpowiedział Arkadiusz Żakieta i znów był remis (15:15). W końcówce ożywienie wniosły zmiany w zespole gości, a Nowak i Żakieta dokładali ważne punkty. Kluczowy moment należał jednak do gospodarzy – blok Jurija Gladyra na El Graouim dał prowadzenie 23:21. Chwilę później Russell zakończył mecz atakiem z szóstej strefy (25:22).

Aluron CMC Warta Zawiercie vs PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0

(25:19, 25:14, 25:22)

MVP: Jakub Popiwczak

 

Aluron CMC Warta Zawiercie: Russell, Czerwiński, Gladyr, Tavares, Bieniek, Ensing, Popiwczak (libero).

PGE GiEK Skra Bełchatów: El Graoui, Souza, Lemański, Wiśniewski, Pothron, Łomacz, Kędzierski (libero) oraz Szymura (libero), Żakieta, Nowak, Szymendera.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga