ZAKSA znów lepsza od Resovii

Po raz drugi w tym sezonie Asseco Resovia Rzeszów musiała uznać wyższość ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Tym razem na terenie rywala rzeszowianie przegrali 1:3, a komplet punktów wywalczony w hali „Azoty” pozwolił gospodarzom zrównać się punktami z ósmym zespołem tabeli PlusLigi – JSW Jastrzębski Węgiel. Liderem i kluczową postacią spotkania był Kamil Rychlicki, który po raz kolejny udowodnił, że w najważniejszych momentach potrafi wziąć odpowiedzialność na siebie.

Początek meczu zapowiadał wyrównane starcie. Oba zespoły od pierwszych piłek postawiły na mocną ofensywę, a wynik długo oscylował wokół remisu. Po skutecznym ataku Klemen Cebulj Resovia wyszła na prowadzenie 7:5, jednak chwilę później sytuacja się odwróciła – Słoweniec nadział się na potrójny blok i to ZAKSA odzyskała inicjatywę (8:7). Ryzyko w polu serwisowym podejmowały obie drużyny, a po stronie gości znakomicie prezentował się Cezary Sapiński. Gospodarze jednak ani na moment nie tracili kontaktu punktowego, a dobra zagrywka Rychlickiego dała im minimalne prowadzenie na półmetku seta (15:14). Końcówka była pełna zwrotów akcji. Resovia po bloku na Rychlickim i asie Danny Demyanenko odskoczyła na 18:16, lecz ZAKSA szybko odrobiła straty. Gdy w decydującym fragmencie do gry włączył się Artur Szalpuk, zrobiło się 22:20 dla gości. Kędzierzynianie zachowali jednak więcej spokoju, doprowadzili do gry na przewagi, a ostatnie słowo należało do Rychlickiego, który bezbłędnie zamknął pierwszą partię.

Drugi set rozpoczął się od dobrej gry ZAKSY na siatce – gospodarze trzykrotnie zatrzymali rywali i prowadzili 4:3. Szybko jednak odpowiedział Karol Butryn, który stał się główną siłą ofensywną Resovii. Gdy dołożył punkt blokiem, rzeszowianie wyszli na prowadzenie 8:7, a chwilę później zaczęli budować wyraźniejszą przewagę. Wspierany przez Demyanenkę Butryn regularnie kończył kolejne akcje, zmuszając trenera gospodarzy do reakcji przy stanie 10:13. ZAKSA próbowała wrócić do gry, m.in. za sprawą Karol Urbanowicz, ale Resovia kontrolowała przebieg seta. Po skutecznym bloku Igor Grobelny było już 21:17 dla gości. Piłkę setową asem serwisowym wywalczył Sapiński, a kolejne problemy w przyjęciu ZAKSY przesądziły o wyrównaniu stanu meczu.

Trzecia odsłona była popisem gospodarzy, a szczególnie Karola Urbanowicza. Quinn Isaacson często uruchamiał środkowych, a Urbanowicz nie tylko kończył ataki, lecz także imponował w bloku. Wraz z Rafał Szymura kilkukrotnie zatrzymał Butryna, co szybko przełożyło się na prowadzenie 7:4. ZAKSA nakręcała się z każdą akcją – seria zagrywek Urbanowicza powiększyła dystans do 12:5, a rzeszowianie mieli coraz większe problemy z kończeniem akcji. Mimo prób odrzucania rywali od siatki przez Cebulja, gospodarze skutecznie odpowiadali blokiem i kontratakiem. Gdy asa dołożył Szymon Jakubiszak, a Bucki pomylił się w ataku, wynik 17:11 praktycznie przesądził losy seta. Końcówka była już formalnością.

Czwarty set rozpoczął się od ofensywnego koncertu duetu Rychlicki–Isaacson (5:2). Resovia nie potrafiła ustabilizować przyjęcia, co bezlitośnie wykorzystywał Grobelny swoją zagrywką. Przewaga ZAKSY szybko wzrosła do 9:3, a mimo dobrej zmiany Jakub Bucki, goście nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki. Błędy serwisowe Resovii kontrastowały z coraz odważniejszą zagrywką gospodarzy. Gdy asa posłał Szymura (13:6), a chwilę później kolejne pomyłki popełnili Louati i Szalpuk, było jasne, że ZAKSA nie wypuści już zwycięstwa z rąk. Kędzierzynianie spokojnie dowieźli przewagę, pieczętując wygraną 3:1.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle vs Asseco Resovia Rzeszów 3:1

(26:24, 19:25, 25:22, 25:22)

MVP: Kamil Rychlicki

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Isaacson, Grobelny, Rychlicki, Szymura, Urbanowicz, Jakubiszak, Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Szymański, Krawiecki.

Asseco Resovia Rzeszów: Demyanenko, Szalpuk, Cebulj, Janusz, Butryn, Sapiński, Shoji (libero) oraz Louati, Bucki, Zatorski, Nowak.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga