Przegrana początkiem lepszej przyszłości? Wiktor Karpienia: Nie zapomnieliśmy o łatwo wygranym secie

W drugim meczu rewanżowym doszło do rywalizacji pomiędzy zespołem GKS Jaguar Wolanów a dotychczasowym wiceliderem rozgrywek, UKS-em „Trójką’’ Kobyłka. Siatkarze Piotra Szymanowskiego oraz Huberta Milewskiego nie spełnili założonego celu i zanotowali pierwszą przegraną w trwającym sezonie trzeciej ligi seniorów, która być może ostudzi głowy drużyny?

Wygrana za wygraną, koniec rundy zasadniczej na pozycji lidera, pierwszy mecz rewanżowy i zwycięska passa nadal trwała. Taki scenariusz z pewnością pasował zespołowi z Kobyłki, ale czy aby do końca był wartościowy pod względem sportowym? Nie od dziś wiadomo, że wygrane podnoszą pewność siebie, ale przegrane robią coś znacznie większego, uczą. Z tą tezą prawdopodobnie zgodzi się większość, a w szczególności drużyna wspomnianego wyżej duetu szkoleniowców, która dziś musiała uznać wyższość przeciwników z Wolanowa, którym to zwycięstwo się należało. Kilka zdań w sprawie przegranego meczu, przebiegu spotkania oraz powodach negatywnego wyniku przekazał nam Wiktor Karpienia – rozgrywający UKS-u „Trójki” Kobyłka.

Niemal w każdym Waszym meczu można zaobserwować fakt, że rozpoczynacie go nieskutecznie. Czasem wychodziliście z opresji i wygrywaliście pierwszą partię, ale dziś było zupełnie inaczej, przegrywaliście już 9:19. Jak myślisz, z czego to wynikało?

Myślę, że to kwestia złapania rytmu meczowego, złapania sportowej złości i dopiero wtedy wskakujemy na odpowiedni poziom siatkarski. Jest to ewidentnie problem, nad którym musimy mocno popracować, głównie w naszych głowach.

To, o co zapytałam Cię wyżej, ma pełne odzwierciedlenie w sytuacji, która miała miejsce pod koniec seta drugiego, w którym prowadziliście 21:9. Co takiego się zadziało, iż Wasza gra wyglądała odwrotnie w porównaniu z poprzednią odsłoną?

Wychodziło nam wszystko, nawet ciężkie obrony, z których musieliśmy oddać piłkę ‘’za darmo’’, kończyły się skutecznym blokiem. Takie sety bardzo cieszą i podbudowują, ale mają i zły wpływ na zespoły, Myślę dokładnie o tym, że jeśli wygrywamy partię w miarę łatwo, to kluczem do wygrania kolejnych odsłon jest to, by szybko o nich zapomnieć i rozpocząć skuteczną grę od początku. Jeśli nie zapominasz to jest już dużo trudniej grać, to w nas siedziało..

W meczu pierwszej części rundy zasadniczej wygraliście z zespołem z Wolanowa bez straty seta, a dziś przegraliście w piątej odsłonie z tą samą drużyną. W czym tkwiły różnice, porównując te dwie rywalizacje?

Atut własnej hali zawsze sprzyja. Dziś GKS Jaguar Wolanów zaprezentował regularną, mocną zagrywkę, co skutkowało często równym podwójnym blokiem. Przy sytuacyjnych piłkach atakowali wysoko, szukając bloku. To nie jest oczywiście powód przegranej, ale jeśli chodzi o serwis to w tym elemencie duże hale są zawsze lekką niewiadomą. Inne oświetlenie, dużo trudniej znaleźć punkt odniesienia, w którym znajduje się zagrywający. Uważam, że doświadczenie drużyny z Wolanowa dziś zostało wykorzystane w stu procentach.

Czym zaskoczył Was miejscowy zespół?

Myślę, że niczym nas nie zaskoczyli. Zagrali bardzo dobry mecz, wygrali należycie, gratulacje dla nich!

Reasumując, to co w takim razie sprawiło, że nie jesteście już niepokonaną drużyną?

Zazwyczaj kilka prostych błędów popełnionych przez naszą drużynę w końcówce czwartego seta oraz w piątej partii. Możemy winić wyłącznie samych siebie, mieliśmy na wyciągnięcie ręki, wygrany z kompletem punktów, mecz. Trudno, stało się jak się stało, nie mamy już na to wpływu, patrzymy na następną rywalizację w Kobyłce.

GKS Jaguar Wolanów – UKS „Trójka’’ Kobyłka 3:2

(25:16, 13:25, 25:27, 25:21, 15:11)

GKS Jaguar Wolanów: Wojcieszak, Bucki, Jaworski, Karpeta, Grzyb, Berent, Gębski (L)

UKS „Trójka’’ Kobyłka: Nieora, Krone, Klimkiewicz, Ryszewski, Karpienia, Janulewicz (L), Gawkowski, Grasza, Gawryś, Powałka, Drewniak, Zackiewicz, Rutecki, Majewski

Z Wiktorem Karpienią rozmawiała Anna Frankowska

Autor: Anna Frankowska

Źródło: Informacja własna