Zrujnowane marzenia Michała Filipa. Powód zażegnania Korei? Kontuzja sprzed…ośmiu lat

Takiego obrotu sprawy nie spodziewał się nikt. Kiedy na dobre miała rozpocząć się współpraca pomiędzy skrzydłowym a klubem Ansan Rush & Cash Vespid doszło do jej zakończenia. Pytanie czy z jasnego powodu? Klub z Azji rozwiązanie kontraktu argumentował obawą o wyleczoną kontuzję kolana, która miała miejsce osiem lat temu…

Liga koreańska rządzi się swoimi prawami, co wiadomo nie od dziś. Z końcem czerwca doszło tam do organizacji draftu, w który wzięło udział 47 zawodników, w tym dwóch Polaków, Bartosz Krzysiek oraz Michał Filip. Rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie sportowym, bowiem V-League zatrudnia wyłącznie siedmiu graczy spoza kraju. Wskutek tego, iż pięciu siatkarzy przedłużyło dotychczasowe umowy, wolnych miejsc było zaledwie pięć.

Draft dla reprezentantów Polski zakończył się pozytywnie i obaj wylecieli do Azji, poddali się dwutygodniowej kwarantannie i rozpoczęli pracę na pełnych obrotach. ”Od samego początku widać było, że dbają tutaj o zawodników. Warunki, w jakich spędziłem dwa tygodnie izolacji, były wręcz idealne. Miałem mnóstwo sprzętu do ćwiczeń. Nie brakowało mi niczego, żeby się przygotowywać fizycznie. Pierwszy trening na hali był cięższy, porównując do moich wcześniejszych doświadczeń, ale nic nadzwyczajnego nie zauważyłem w prowadzeniu treningów” – ocenił atakujący w rozmowie z Polsatem Sport.

Długo przed rozpoczęciem współpracy z klubem Polak nie ukrywał faktów związanych z Jego stanem zdrowia, które na dzień dzisiejszy jest bardzo dobre. Siatkarz czuje się rewelacyjnie, zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Nie doskwiera mu żaden ból. Pokryciem tych słów była dobra dyspozycja gracza w meczach sparingowych, w których odnotował wysoką skuteczność. Okazało się jednak, że nie było to wystarczające dla klubu. Michał Filip został skierowany na rezonans magnetyczny by sprawdzić to, co rzekomo dzieje się z kolanem. Warto dodać, że uraz, którego doznał w sezonie 2012/2013, w który jest w pełni wyleczony, dotyczył rekonstrukcji więzadła krzyżowego. ”Kolano jest w porządku. Po dość ciężkiej kontuzji w sezonie 2012/2013 i po trzech operacjach, jakie miałem udało się mnie doprowadzić do powrotu na boisko. To było dawno temu i od lat gram bez problemów. Od samego początku klub wiedział o przejściach z kolanem. Chcieli jednak sprawdzić, jak to wygląda, więc wysłano mnie na rezonans magnetyczny” – potwierdzał zawodnik. Innego zdania są jednak włodarze klubu. ”Po kilku dniach, po rozegranym drugim meczu sparingowym, na hali pojawił się dyrektor sportowy. Rozmawialiśmy przez moment. Pytał mnie, jak się czuję i jak moje kolano. Byłem zaskoczony tym pytaniem, ale odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że czuję się świetnie, choć na dojście do mojej optymalnej formy siatkarskiej potrzebuję jeszcze czasu. Dyrektor był zaniepokojony wynikami rezonansu, „Obawiamy się, że możesz doznać kontuzji tego kolana w trakcie sezonu”, powiedział” – doprecyzował z niedowierzaniem. Reakcja gracza była praktycznie nie do opisania, ale w pełni zrozumiała. ”Nie byłem w stanie powstrzymać mojej reakcji i się zaśmiałem. Odpowiedziałem, że w każdej chwili może mi się coś stać na boisku. To ryzyko zawodowe. Przypomniałem im, że od lat nie mam z tym kolanem problemów. Po konsultacjach z lekarzami klub uznał, że nie będę w stanie zagrać całego sezonu w lidze koreańskiej. Wraz z moimi agentami do samego końca próbowaliśmy przemówić im do rozsądku, popierając się faktami w postaci statystyk z PlusLigi z ostatnich sześciu lat oraz udało się cudem „wykopać” wyniki badań z kontroli z 2015 roku. Całą dokumentację klub oczywiście otrzymał. Niestety nic to nie dało i klub „podziękował” mi za współpracę” – zakończył swą wypowiedź.

Koreańska przygoda trwała dwa i pół miesiąca. ”Jestem wściekły i jednocześnie smutny. Przeszła mi koło nosa życiowa szansa na udowodnienie swoich możliwości. Korea mogłaby być furtką do gry w innych ligach azjatyckich. Najbardziej nieprzyjemne jest to, że zobaczyłem, jak to wszystko tutaj wygląda. Uważam, że jest to świetne miejsce dla siatkarza. Poczułem, jak spełnia się moje marzenie i widziałem sam po sobie, jak na nowo odżywam siatkarsko. Niestety wszystko to pozostaje nadal tylko marzeniem” – dokończył aktualnie poszukujący nowego klubu Michał Filip.

Klub z Azji postawił skrzydłowego w bardzo trudnej sytuacji. Okienka transferowe są już zamknięte, składy zespołów z PlusLigi, czy Europy, również. Pozostaje nadzwyczajnie ciężka praca menedżerów, którzy są aktualnie odpowiedzialni za przyszłość sportową Michała Filipa. ”Wracam do Polski szóstego sierpnia i póki co nikt nie wie co dalej. Ufam moim agentom i wiem, że zrobią co w ich mocy, żebym jak najszybciej dołączył do nowego klubu” – zakończył.

Autor: Anna Frankowska

Fot: Cyfrasport