Bartosz Kujawski: To złoto było jedynym, co mogło mnie uratować

Po niezwykle emocjonującym sezonie i pewnym zwycięstwie w finale I ligi kobiet, ECO HARPOON LOS Nowy Dwór Mazowiecki sięgnął po złoto i wywalczył upragniony awans do TAURON Ligi. To historyczny moment dla klubu, który po latach pracy, determinacji i sportowej pasji zrealizował marzenie o grze w siatkarskiej elicie. O kulisach finałowego triumfu, drodze do sukcesu, emocjach towarzyszących decydującej akcji oraz planach na przyszłość rozmawiamy z trenerem Bartoszem Kujawskim – architektem największego sukcesu w historii nowodworskiej siatkówki.

Zuzanna Żeleźnik: Panie trenerze, ogromne gratulacje! Wczoraj wywalczyliście historyczny awans do TAURON Ligi. Co czuł Pan w chwili, kiedy padła ta ostatnia piłka?

Bartosz Kujawski: Dziękuję bardzo. Niesamowitą ulgę, ale nie ze względu na presję, ale na to jak dużo poświęciłem w tym sezonie do końcowego sukcesu – relacje z zawodniczkami, czas dla rodziny itp. Jedyne co mogło mnie uratować to właśnie to złoto. Mam nadzieję, że każda z moich zawodniczek doceni i zrozumie, dlaczego było tak ciężko przede wszystkim mentalnie – one naprawdę bardzo dużo wytrzymały w tym sezonie i myślę, że w rok dojrzały co najmniej tak jak zajęłoby im to trzy lata.

 

Jak oceni Pan postawę drużyny w tym decydującym spotkaniu? Co było kluczem do tak pewnego zwycięstwa nad KS Piłą?

To, że byliśmy gotowi na ciężki bój. Wiedzieliśmy, że Piła to bardzo mocny przeciwnik, ale cały sezon przypominałem i wymagałem od swoich zawodniczek perfekcji w każdej z piłek czy na treningu czy na meczu. Nie było momentu na dekoncentracje, czy złe decyzje. Dlatego w najważniejszym meczu graliśmy bardzo skoncentrowani, nie popełnialiśmy głupich błędów i dziewczyny na boisku były prawdziwą drużyną.

 

Czy spodziewał się Pan, że uda się rozstrzygnąć finał w trzech setach?

Wierzyłem bardzo mocno w tę grupę ludzi. Patrząc w oczy moich zawodniczek, po dosyć ostrej odprawie w niedzielę przed decydującym meczem uwierzyłem, że to może być szybki mecz. Tyle złości, determinacji i nadziei w oczach dawno nie widziałem.

 

Co według Pana najbardziej zafunkcjonowało – zagrywka, przyjęcie, blok, czy może koncentracja w kluczowych momentach?

Zagraliśmy bardzo stabilnie w każdym elemencie, ale przede wszystkim przytrzymaliśmy perfekcyjnie taktykę i relację blok-obrona, a szczególnie blok i nasze decyzje.

 

W całym meczu LOS świetnie radził sobie w polu serwisowym. Czy właśnie ten element był specjalnie akcentowany podczas przygotowań do finału?

Tak, w ostatnim etapie mocno zwróciliśmy na jakość i celność naszej zagrywki. Przez cały sezon nie brylowaliśmy w tym elemencie, ale taki był plan, żeby w kluczowych meczach czymś zaskoczyć i pomóc sobie.

 

Jak wyglądała mentalna praca z zespołem przed tym arcyważnym meczem?

Nasze relacje były dość specyficzne. Myślę, że dzięki temu jak dobrałem zespół to i ja z nimi wytrzymałem i one ze mną przede wszystkim. Było ekspresyjnie, motywująco i bardzo walecznie podczas odprawy przed meczem, to prawdziwa grupa walczaków!

 

Świetny mecz rozegrała Agata Plaga, wybrana MVP. Jaką rolę odgrywała ona w tej finałowej rywalizacji?

Agata w tym sezonie bardzo dojrzała, była niewątpliwie liderką naszego zespołu nie tylko sportową, ale również mentalną. Może nie była tak efektowna jak w pierwszym sezonie u nas, ale pewność siebie i mądrość boiskowa pozwoliła jej ponieść zespół do mistrzostwa. Tutaj myślę, że trzeba wspomnieć o całej linii „przyjęcia” – oprócz Agaty, Kasia Kowalczyk i Ania Bodasińska to były mentalne liderki zespołu, które rewelacyjnie ze sobą współpracowały w linii przyjęcia, dając nam olbrzymi spokój i pewność siebie, a kiedy trzeba była ogromną waleczność.

 

W decydujących momentach bardzo dobrze spisywała się też m.in. Marta Budnik czy Emilia Kaczmarzyk. Jak oceni Pan ich występ?

Moim zdaniem Marta Budnik była taką cichą MVP całych play-off, zachowała bardzo wysoki i równy poziom już od ćwierćfinałów. W ważnych momentach dawała nam niesamowitą wartość, czy to w bloku, czy w ataku, ale z pewnością najbardziej trzeba jej oddać, że w polu serwisowym zrobiła niesamowitą wartość. Przy okazji środkowych, chciałbym bardzo pochwalić moją rozgrywającą Julkę Sobalską, gdyż niesamowicie je wykreowała podejmując dobre decyzje i trzymając jakość rozegrania.

 

Jaką wartością dla zespołu była drużynowość w tym sezonie?

Jak co roku, staram się przekazać, że drużynowoś do klucz do sukcesu i muszę przyznać, że w każdym medalowym sezonie mi się to udawało, w tym sezonie doszła do tego wszystkiego jeszcze jakość. Przez to, że wszystkie zawodniczki prezentowały wysoki poziom, nie było problemu jeśli jedna, czy dwie zawodniczki miały słabszy dzień. Świetnie się uzupełniały na boisku i potrafiły „przykryć” słabsze elementy. Może moje relacje z zespołem nie były takie jakbym oczekiwał, ale one między sobą stworzyły świetną atmosferę i bardzo mocno się wspierały. I myślę, że tutaj jest moment, żeby serdecznie podziękować wszystkim zawodniczkom i ludziom ze sztabu, za niesamowitą pracę i zaangażowanie.

 

Awans do TAURON Ligi to ogromne wyzwanie. Czy już zaczynają się rozmowy o tym, jak będzie wyglądać przygotowanie drużyny do najwyższego poziomu rozgrywek?

Dzięki występom w Pucharze Polski mogliśmy mieć jakąś namiastkę Tauron Ligowego grania i gołym okiem można było dostrzec różnicę w fizyczności – dlatego chciałbym dużo większą uwagę poświęcić przygotowaniu motorycznemu. Staram dobrać się skład, który pójdzie za mną i moją wizją siatkówki, więc o aspekty siatkarskie czy mentalne się nie boję jeśli wszystko uda nam się poukładać po mojej myśli.

 

Czego, Pana zdaniem, będzie potrzeba, aby LOS skutecznie zaadaptował się w TAURON Lidze?

Tych potrzeb będzie bardzo dużo, poczynając od organizacji tego wszystkiego, przez dobór składu, zdobycie zaufania i odpowiedniego flow w drużynie, po odrobinę szczęścia nowicjusza w poszczególnych meczach.

 

Czy ma Pan już w głowie jakieś pierwsze cele na debiutancki sezon w elicie?

Moje cele się nie zmieniają. Chciałbym zarażać miłością do siatkówki i przede wszystkim dobrą zabawą dzięki siatkówce. Jestem także z tych co dobrze bawią się tylko wtedy jak wygrywają, ale z pokorą podchodzimy do Tauron Ligi, bo wiemy, że różnica poziomów jest spora. Nasze występy i to jak prezentowaliśmy się w Pucharze Polskim napawają mnie optymizmem i zrobimy wszystko, żeby wnieść swój styl i jakość do Tauron Ligi i spokojnie się w niej utrzymać.

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. LOS Nowy Dwór Mazowiecki