LUK Lublin bliżej półfinału po emocjonującym starciu ze Skrą

Pierwszy mecz ćwierćfinałowy PlusLigi w Lublin dostarczył kibicom dokładnie tego, czego można było się spodziewać po starciu mistrzów Polski z ambitną ekipą z Bełchatów – walki, jakości i długich wymian. Choć końcowy rezultat wskazuje na zwycięstwo gospodarzy w trzech setach, każdy z nich był niezwykle wyrównany i długo pozostawał sprawą otwartą.

Już od pierwszych akcji było widać, że obie drużyny dobrze weszły w mecz. Gra toczyła się punkt za punkt, a rozgrywający chętnie korzystali ze środkowych, co przynosiło efekt w postaci szybkich i skutecznych akcji. Na siatce nie brakowało twardych bloków, które zatrzymywały zarówno Hilira Henno, jak i Alana Souzę. Przy stanie 7:7 żadna ze stron nie potrafiła wypracować przewagi, a chwilę później ciężar gry próbował wziąć na siebie Wilfredo Leon – jednak wynik wciąż oscylował wokół remisu, między innymi przy 12:12. W dalszej fazie seta niespodziewanie to goście zaczęli budować przewagę i przy stanie 20:17 zmusili trenera gospodarzy do reakcji. Lublinianie nie zamierzali jednak odpuszczać – szybko doprowadzili do wyrównania 21:21, co zapowiadało emocjonującą końcówkę. W niej kluczową rolę odegrał Fynnian McCarthy, który popisał się dwoma asami serwisowymi, przechylając szalę na stronę gospodarzy i zamykając seta wynikiem 25:23.

Druga partia rozpoczęła się w podobnym tonie – znów oglądaliśmy wyrównaną rywalizację, w której żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Po stronie Skry świetnie prezentował się Alan Souza, skuteczny zarówno w ataku, jak i w bloku. Lublinianie odpowiadali jednak swoją największą gwiazdą oraz dobrze funkcjonującym zespołem – nawet Marcin Komenda dołożył punkt w ataku, a na tablicy wyników widniał remis 9:9. Chwilę później to goście objęli prowadzenie 12:10 po skutecznej akcji Mateusza Nowaka, ale odpowiedź mistrzów była natychmiastowa – doprowadzili do stanu 13:13 i zaczęli przejmować inicjatywę. Z biegiem czasu gospodarze złapali rytm, co przełożyło się na prowadzenie 16:14. Skra próbowała jeszcze wrócić do gry dzięki aktywności Bartłomieja Lemańskiego i Antoine’a Pothrona, jednak w decydujących momentach brakowało im skuteczności. Przy stanie 23:20 dla Lublina przewaga była już wyraźna, a końcówkę zamknął błąd serwisowy Souzy, który przypieczętował wygraną gospodarzy 25:22 i prowadzenie 2:0 w meczu.

Trzeci set był dla gości ostatnią szansą na pozostanie w grze i od początku było widać ich determinację. Wynik ponownie długo utrzymywał się na styku – przy stanie 6:6 skutecznie punktowali zarówno Souza, jak i Lemański. Wymiany były długie i efektowne, a obaj rozgrywający konsekwentnie wykorzystywali środkowych – przy stanie 10:10 trudno było wskazać faworyta tej partii. Pierwszy wyraźniejszy sygnał do ataku dali siatkarze Skry po asie Daniela Chitigoia, który dał im prowadzenie 14:11. Lublinianie pokazali jednak klasę mistrzów – szybko odrobili straty i doprowadzili do remisu 16:16, wracając na właściwe tory. W końcówce Skra jeszcze walczyła, a Zouheir El Graoui próbował poderwać zespół do walki o przedłużenie meczu. Gospodarze zachowali jednak zimną krew – konsekwentna gra i opanowanie w kluczowych akcjach pozwoliły im utrzymać przewagę, a decydujący atak Henno zakończył seta wynikiem 25:22, a cały mecz 3:0.

BOGDANKA LUK Lublin vs PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0

(25:23, 25:22, 25:22)

MVP: Marcin Komenda

 

Bogdanka LUK Lublin: Henno, Komenda, Malinowski, Leon, Grozdanow, McCarthy, Czyrek (libero) oraz Gyimah, Sawicki, Sasak.

PGE GiEK Skra Bełchatów: Souza, Lemański, Pothron, Łomacz, Nowak, Chitigoi, Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero), El Graoui, Szymendera.

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej