Pierwszy mecz ćwierćfinałowy PlusLigi pomiędzy Aluron CMC Wartą Zawiercie a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle dostarczył kibicom ogromnych emocji i nieoczekiwane rozstrzygnięcie. Choć Jurajscy Rycerze prowadzili już 2:0 i byli o krok od pewnego zwycięstwa, to goście pokazali charakter, odwrócili losy spotkania i wygrali po tie-breaku 3:2. Tym samym ZAKSA jako pierwszy nierozstawiony zespół w tej fazie nie tylko urwała seta, ale i wygrała całe spotkanie.
Początek meczu należał do ZAKSY, która zaskoczyła gospodarzy bardzo dobrą zagrywką i skutecznością w ataku. Kamil Rychlicki nie zawodził, a Warta miała duże problemy z kończeniem pierwszych akcji – 2:7. Czas wzięty przez Michała Winiarskiego odmienił jednak obraz gry. Ciężar odpowiedzialności wzięli na siebie Aaron Russell i Miguel Tavares, a gospodarze zaczęli odrzucać rywali od siatki. Szybko doprowadzili do remisu 9:9, a gra wyrównała się – 13:13. W drugiej części seta Warta przejęła inicjatywę dzięki dobrej grze w obronie i skuteczności w kontrze – 16:14, 19:16. ZAKSA zbliżyła się jeszcze na punkt (18:19), ale końcówka należała do gospodarzy. Set zakończył się wynikiem 25:22 po błędzie zagrywki Isaacsona.
Druga odsłona również rozpoczęła się lepiej dla Zawiercian, którzy po skutecznych akcjach Russella prowadzili 6:3. ZAKSA jednak szybko odrobiła straty i doprowadziła do remisu 9:9. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt – 12:12, 16:16, 18:18. W końcówce znów więcej jakości pokazali gospodarze. Bardzo dobrze zagrywał Russell, a błędy własne zaczęli popełniać zawodnicy ZAKSY. Warta wykorzystała swoją szansę – przy stanie 24:21 miała piłkę setową, a partię zakończył Bartosz Kwolek – 25:22 i 2:0.
Trzeci set przyniósł całkowitą zmianę obrazu gry. Od początku trwała wymiana ciosów, ale to ZAKSA zaczęła przejmować inicjatywę – 6:4, 10:10. Kluczową rolę odegrał Jakub Szymański, który wziął ciężar gry na siebie. Po jego zagrywce i skutecznych akcjach Urbanowicza goście odskoczyli na 13:10. Warta miała ogromne problemy z przyjęciem i nie potrafiła złapać rytmu. Przewaga ZAKSY rosła – 18:14, 21:15. W końcówce Szymański popisał się serią asów serwisowych i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 25:18.
Czwarta partia była kontynuacją dominacji gości. ZAKSA od początku narzuciła swoje warunki – 5:2, 7:3 po bloku na Bołądziu. Gospodarze mieli ogromne problemy z przyjęciem i popełniali błędy, co tylko napędzało rywali – 11:5. Po asie Grobelnego było już 15:8. Warta próbowała jeszcze wracać do gry (12:15), ale ZAKSA kontrolowała przebieg seta. Kolejne punkty zdobywane zagrywką – m.in. przez Urbanowicza – powiększały przewagę (17:12). Zawiercianie nie znaleźli sposobu na zatrzymanie rozpędzonych rywali, a seta zakończył Jakub Szymański – 25:20 i remis 2:2.
Tie-break był prawdziwym thrillerem. Początek należał do gości – 4:2, ale Warta szybko wyrównała po akcjach Kwolka – 4:4. Po asie Gladyra gospodarze objęli prowadzenie 7:5, jednak ZAKSA znów doprowadziła do remisu – 7:7. Końcówka była niezwykle zacięta – po bloku Bołądzia było 11:9 dla Warty, a chwilę później 12:9 po kontrze Gladyra. ZAKSA nie odpuszczała i doprowadziła do remisu 12:12. Gra toczyła się na przewagi, a obie drużyny miały swoje piłki meczowe. Ostatecznie decydujący okazał się serwis – as Jakuba Szymańskiego zakończył mecz wynikiem 22:20 i 3:2 dla ZAKSY.
Aluron CMC Warta Zawiercie vs ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(25:22, 25:22, 18:25, 20:25, 20:22)
MVP: Kamil Rychlicki
Aluron CMC Warta Zawiercie: Kwolek, Gladyr, Tavares, Russell, Bieniek, Bołądź, Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Ensing, Czerwiński, Zniszczoł.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Grobelny, Urbanowicz, Rychlicki, Szymański, Jakubiszak, Isaacson, Czunkiewicz (libero) oraz Krawiecki, Rećko, Szymura, Fijałek (libero).
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga
