Za Aaronem Russellem kolejny intensywny sezon w PlusLidze. Przyjmujący Aluron CMC Warty Zawiercie zakończył rozgrywki nie tylko z medalem, ale również z indywidualnym wyróżnieniem dla najlepszego zagranicznego zawodnika ligi. Po odebraniu nagrody Amerykanin opowiedział o najważniejszych momentach sezonu, planach na najbliższe tygodnie i znaczeniu otrzymanego wyróżnienia.
Karolina Przybylska: Jak podsumowałbyś ten sezon?
Aaron Russell: To był bardzo długi i wymagający sezon. Mieliśmy wiele wzlotów i upadków, pojawiały się trudniejsze momenty, ale potrafiliśmy rozwiązywać problemy, które stawały przed nami. Finalnie mogliśmy osiągnąć coś naprawdę wyjątkowego, dlatego jestem dumny z tego, jak przez to przeszliśmy jako drużyna.
Który mecz był dla Ciebie najważniejszy?
Myślę, że drugi mecz przeciwko ZAKSIE w ćwierćfinale. Po pierwszym spotkaniu pojawiło się trochę wątpliwości, szczególnie po porażce, więc presja była spora. To zwycięstwo nie przyszło łatwo, ale pokazaliśmy charakter i bardzo się cieszę, że mogłem być częścią tego momentu.
Jakie masz plany po sezonie?
Wracam teraz do Stanów Zjednoczonych, spotkam się z rodziną, będę świętował urodziny, więc bardzo się na to cieszę. Najpierw chcę chwilę odpocząć, złapać oddech, a później wracam już do gry z reprezentacją.
Co znaczy dla Ciebie ta nagroda?
Szczerze mówiąc, nie gram dla indywidualnych nagród. Staram się po prostu grać najlepiej, jak potrafię, a później patrzę, dokąd mnie to prowadzi. Otrzymanie takiego wyróżnienia na takim poziomie, w lidze pełnej świetnych zawodników, jest dla mnie czymś wyjątkowym. Jestem bardzo szczęśliwy, ale wiem też, że to zasługa nie tylko moja – ogromny udział mają w tym moja rodzina oraz koledzy z drużyny.
Nagroda dla najlepszego zagranicznego zawodnika PlusLigi jest kolejnym potwierdzeniem, jak ważną postacią dla swojego zespołu był Russell w zakończonym sezonie. Sam zawodnik podkreśla jednak, że najważniejsze pozostają drużyna, wspólna praca i kolejne cele, które już niedługo będzie realizował z reprezentacją Stanów Zjednoczonych.
fot. PlusLiga
