ME siatkarek 2026 – dzień 5: Polki z trzecim zwycięstwem! Stysiak błyszczy, Włoszki wciąż nie straciły seta

Piąty dzień mistrzostw Europy był bardzo udany dla reprezentacji Polski. Po trudnej przeprawie z Łotwą biało-czerwone pokazały znacznie lepsze oblicze i pokonały Słowenię 3:0. Wynik może sugerować łatwe spotkanie, ale w drugiej partii Polki musiały odrabiać straty i bronić piłki setowej. Liderką ofensywy była Magdalena Stysiak, która w najważniejszych momentach brała odpowiedzialność za zespół.

Biało-czerwone po trzech spotkaniach miały więc komplet zwycięstw. Identycznym dorobkiem w grupie A mogła pochwalić się Turcja, a wszystko wskazywało na to, że właśnie te dwie reprezentacje rozstrzygną między sobą walkę o pierwsze miejsce.

W innych grupach sytuacja również zaczynała się klarować. Czechy i Grecja zrobiły kolejne kroki w stronę awansu, Belgia oraz Holandia nie straciły seta, a Włoszki po raz kolejny potwierdziły kapitalną dyspozycję.

Grupa A: Niemki wróciły do gry, Polki niepokonane

Węgry – Niemcy 0:3

(17:25, 21:25, 14:25)

Niemki po nieudanym początku mistrzostw wyraźnie złapały rytm. Węgry próbowały walczyć, szczególnie w drugim secie, ale nie były w stanie realnie zagrozić przeciwniczkom.

Najbardziej jednostronna była trzecia partia. Niemcy zwyciężyły 25:14 i zamknęły spotkanie bez straty seta.

Po trzech meczach miały już dwa zwycięstwa i sześć punktów. Tym samym wróciły do walki o wysokie miejsce w grupie.

Polska – Słowenia 3:0

(25:14, 28:26, 25:18)

Pierwszy set był popisem reprezentacji Polski. Biało-czerwone dobrze funkcjonowały w bloku, wykorzystywały błędy przeciwniczek i szybko zbudowały bezpieczną przewagę. Wynik 25:14 mówi sam za siebie.

Druga partia była jednak zupełnie inną historią. Słowenki prowadziły 13:8 i przez długi czas znajdowały się z przodu. Polki stopniowo odrabiały straty, a w końcówce rozpoczęła się walka punkt za punkt.

Słowenia miała nawet piłkę setową, lecz biało-czerwone ją obroniły. W decydujących akcjach ważne punkty zdobywały Julita Piasecka, Monika Lampkowska i przede wszystkim Magdalena Stysiak. To właśnie Stysiak kontrą zakończyła seta wynikiem 28:26.

Trzecia odsłona ponownie należała do Polek. Słowenia próbowała jeszcze nawiązać walkę, ale przy zagrywkach Lampkowskiej biało-czerwone odskoczyły, a Stysiak nie zwalniała ręki w ofensywie.

Polska wygrała 25:18 i zamknęła spotkanie w trzech setach.

Grupa B: Grecja coraz mocniejsza, Czechy zatrzymały Ukrainę

Grecja – Austria 3:1

(20:25, 25:18, 25:12, 25:14)

Początek był sporą niespodzianką. Austria wygrała pierwszego seta 25:20 i mogła mieć nadzieję na pierwsze zwycięstwo.

Grecja szybko sprowadziła jednak rywalki na ziemię. Każda kolejna partia była coraz bardziej jednostronna – 25:18, 25:12 i 25:14.

Greczynki zanotowały kolejne zwycięstwo i coraz mocniej zaznaczały swoją obecność w czołówce grupy B.

Czechy – Ukraina 3:1

(25:17, 21:25, 25:19, 25:21)

Ukraina po zwycięstwie nad Austrią chciała pójść za ciosem. Czechy rozpoczęły jednak zdecydowanie lepiej i wygrały pierwszego seta 25:17.

Ukrainki odpowiedziały w drugiej odsłonie, doprowadzając do remisu 1:1. Dwie następne partie padły jednak łupem Czeszek.

Dla gospodyń grupy było to już trzecie zwycięstwo w czterech meczach. Ukraina natomiast znalazła się w sytuacji, w której każdy kolejny punkt miał ogromne znaczenie w walce o awans.

Grupa C: Belgia i Holandia bezlitosne

Rumunia – Belgia 0:3

(21:25, 20:25, 17:25)

Belgijki z każdym kolejnym spotkaniem wyglądały coraz pewniej. Rumunia w dwóch pierwszych setach próbowała utrzymywać kontakt, ale końcówki należały do Belgii.

Trzecia partia była już bardziej jednostronna. Belgijki zwyciężyły 25:17 i dopisały kolejne trzy punkty.

Po trzech meczach pozostawały niepokonane.

Holandia – Hiszpania 3:0

(25:13, 25:11, 25:16)

Jeżeli Belgia wygrała pewnie, to Holandia wręcz zdemolowała Hiszpanię.

W żadnym z trzech setów Hiszpanki nie zdobyły nawet 20 punktów. Szczególnie druga partia, zakończona wynikiem 25:11, pokazała różnicę dzielącą obie reprezentacje tego dnia.

Holenderki wysłały bardzo wyraźny sygnał rywalkom. Po trudnym początku turnieju przeciwko Rumunii ich gra wyglądała coraz lepiej.

Grupa D: Włoska maszyna nadal działa

Włochy – Słowacja 3:0

(25:19, 25:18, 25:20)

Trzeci mecz i trzeci triumf 3:0. Włoszki pozostawały jedynym z zespołów grupy D, który nie oddał rywalkom nawet jednej partii.

Słowaczki próbowały walczyć, ale w każdym secie Italia kontrolowała sytuację. Nie było wielkich przestojów ani nerwowych końcówek.

Bilans 9:0 w setach po trzech spotkaniach był najlepszym dowodem na to, jak mocno Włoszki rozpoczęły mistrzostwa.

Trzy zwycięstwa Polek. Teraz zaczyna się najważniejsza część

Po pięciu dniach mistrzostw reprezentacja Polski mogła być zadowolona ze swojej sytuacji. Biało-czerwone rozegrały trzy spotkania i wszystkie wygrały. Co równie ważne, zdobyły w nich komplet dziewięciu punktów.

Bilans setów 9:1 również wyglądał bardzo dobrze. Jedyną partię Polki straciły przeciwko Łotwie, a spotkanie ze Słowenią pokazało, że zespół potrafi reagować na trudne sytuacje. Odrobienie pięciopunktowej straty w drugim secie i zwycięstwo 28:26 może mieć znaczenie także pod względem mentalnym.

Na pierwszy plan wysunęła się Magdalena Stysiak, ale coraz więcej dobrego dawały zespołowi także Julita Piasecka, Monika Lampkowska czy Maja Koput. Lavarini dysponował więc kilkoma rozwiązaniami, co przed najważniejszymi spotkaniami fazy grupowej było bardzo dobrą wiadomością.

Teraz kończyła się jednak łatwiejsza część zadania. Przed biało-czerwonymi pozostawały dwa najważniejsze grupowe sprawdziany. Najpierw Niemcy, które po falstarcie wróciły na zwycięską ścieżkę, a następnie Turcja – gospodarz grupy, obrońca tytułu i bezpośredni rywal Polek w walce o pierwszą pozycję.

Po trzech zwycięstwach biało-czerwone zrobiły wszystko, co należało. Teraz miały udowodnić, na co naprawdę stać je w mistrzostwach Europy.

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna