Spotkanie rozegrane w ramach 20. kolejki PlusLiga miało ogromny ciężar gatunkowy dla obu drużyn. Gospodarze walczyli już właściwie o ostatnią szansę na przedłużenie nadziei na utrzymanie, natomiast goście z Bełchatowa potrzebowali zwycięstwa, by nie wypaść z wyścigu o fazę play-off. Od pierwszej piłki było jasne, że żadna ze stron nie zamierza odpuszczać. Każdy set przyniósł długie wymiany, nerwowe końcówki i dużą intensywność, ale w decydujących momentach więcej jakości pokazali siatkarze z Bełchatowa. Wygrana 3:0 nie oddaje w pełni skali walki, bo szczególnie dwa pierwsze sety mogły zakończyć się w obie strony. Porażka częstochowian oznacza natomiast definitywny koniec ich walki o pozostanie w ekstraklasie.
Od początku spotkanie miało bardzo wyrównany przebieg. Po stronie gospodarzy ciężar ofensywy wziął na siebie Patrik Indra, który od pierwszych akcji regularnie punktował na prawym skrzydle. Po stronie Skry bardzo dobrze odpowiadał Zouheir El Graoui, a istotnym elementem był również serwis Alan Souza, po którego asie goście prowadzili 7:6. Przez długi fragment żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Gospodarze dobrze wykorzystywali także ofensywę Milad Ebadipour, a po czasie dla częstochowian wrócił jeszcze bardzo mocny fragment gry Bartłomiej Lipiński. Przy stanie 16:16 po asie Patrik Indra hala ponownie uwierzyła, że gospodarze są w stanie przełamać rywali. Luciano De Cecco coraz częściej uruchamiał środkowych, ale końcówka należała do wyjątkowo nerwowych. Set zakończył się grą na przewagi, w której większy spokój zachowała Skra. Ważną piłkę skończył Bartłomiej Lemański, a ostatni błąd popełnił Ebadipour, atakując poza boisko – 32:30.
Po przegranej inauguracji częstochowianie bardzo dobrze rozpoczęli drugą partię. Już na początku asem serwisowym popisał się Luciano De Cecco, dając prowadzenie 2:0. Goście bardzo szybko odpowiedzieli, doprowadzając do remisu 3:3, a coraz pewniej wyglądała współpraca Grzegorz Łomacz z ofensywą skrzydeł. Szczególnie dobrze wyglądał Zouheir El Graoui, który regularnie kończył najtrudniejsze piłki. W połowie seta bardzo ważny fragment zaliczył Sebastian Adamczyk, ale po bloku Souzy na Indrze wynik znów się wyrównał – 14:14. Końcówka ponownie była bardzo zacięta. Częstochowianie długo utrzymywali kontakt, ale podobnie jak w pierwszym secie zabrakło im chłodnej głowy w decydujących akcjach. Goście ponownie lepiej wykorzystali końcówkę i wygrali 25:23, obejmując prowadzenie 2:0.
Wiedząc, że margines błędu już nie istnieje, gospodarze rozpoczęli trzecią partię z dużą determinacją. Znów ofensywę napędzał Patrik Indra, ale bardzo szybko przewagę zaczęła budować Skra. Po asie Bartłomiej Lemański było już 9:6 dla gości. Częstochowianie próbowali jeszcze reagować zmianami — na parkiecie pojawił się Jakub Kiedos, a bardzo ważne akcje kończył także Daniel Popiela. Po ataku Indry był remis 11:11, ale od tego momentu Skra zaczęła wyraźnie przejmować inicjatywę. Bardzo dobrze blokiem pracował Grzegorz Łomacz, a kolejne punkty dokładali Mateusz Nowak oraz Alan Souza. W końcówce gospodarze próbowali jeszcze odrabiać straty, ale ostatnie słowo należało do Souzy, który asem serwisowym zakończył całe spotkanie – 25:21.
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa vs PGE GiEK Skra Bełchatów 0:3
(30:32, 23:25, 21:25)
MVP: Mateusz Nowak
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa: Indra, Ebadipour, Lipiński, Popiela, Adamczyk, De Cecco, Sługocki (libero) oraz Kiedos, Kowalski, Jeanlys, Makoś (libero).
PGE GiEK Skra Bełchatów: El Graoui, Souza, Lemański, Pothron, Nowak, Łomacz, Kędzierski (libero) oraz Żakieta.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.