Rewanżowe starcie w CEV Champions League od początku miało rangę meczu o wszystko dla warszawskiego zespołu. Po porażce 2:3 w pierwszym spotkaniu PGE Projekt Warszawa musiał wygrać na terenie włoskiego giganta, aby pozostać w walce o europejski puchar. Zadanie było niezwykle trudne, bo Itas Trentino od lat należy do ścisłej czołówki europejskiej siatkówki. Warszawianie jednak pokazali ogromny charakter, odrobili straty w meczu, doprowadzili do tie-breaka, a następnie wytrzymali ogromne napięcie w złotym secie. Awans do ćwierćfinału oznacza, że kolejnym rywalem będzie Bogdanka LUK Lublin.
Pierwsze akcje spotkania układały się pod dyktando gospodarzy. Warszawianie długo zdobywali punkty głównie po błędach serwisowych rywali, a włoski zespół znacznie spokojniej budował akcje w ofensywie. Przy stanie 7:5 przewagę gospodarzy było już wyraźnie widać, bo bardzo dobrze funkcjonował system blok–obrona. Sygnał do odrabiania strat dał Bartosz Bednorz, który asem serwisowym doprowadził do wyrównania. Nadal jednak ogromny problem sprawiała cierpliwość rywali w długich wymianach. Na półmetku Itas Trentino prowadził 14:10. Bardzo ważny fragment rozegrał wtedy Damian Wojtaszek, którego kilka obron całkowicie odmieniło rytm seta. Do tego blokiem dołożył się Jurij Semeniuk, co pozwoliło doprowadzić do remisu 16:16. Końcówka przyniosła ogromne emocje. Przy stanie 21:21 i 23:23 obie drużyny grały już pod bardzo dużą presją. Ostatecznie decydujący okazał się błąd w ataku Daniele Lavia, który dał warszawianom wygraną 25:23.
Drugi set od początku należał do gospodarzy. Warszawianie popełnili kilka błędów w ofensywie, a znakomicie prezentował się Theo Faure, który bardzo szybko dał swojej drużynie prowadzenie 5:2. Od tego momentu włoski zespół bardzo spokojnie kontrolował przebieg seta. Nie tylko Faure utrzymywał wysoką skuteczność, ale także coraz lepiej wyglądał Daniele Lavia. Przewaga gospodarzy utrzymywała się w granicach kilku punktów — 8:4, 11:7. Po stronie Projektu ciężar gry próbował brać Bartosz Gomułka, ale nie wystarczało to do przełamania. W końcówce ważną serię serwisową dołożył Jordi Ramón Ferragut, a seta zakończył nieudany atak Bednorza — 25:19.
Trzeci set przez długi czas przypominał rozwinięcie drugiej partii. Warszawianie znów mieli ogromny problem z przebiciem się przez organizację defensywną gospodarzy. Przy stanie 6:3 włoski zespół był już wyraźnie rozpędzony. Choć po dobrym fragmencie zagrywki Jan Firlej i skutecznych akcjach Bartosz Gomułka udało się zmniejszyć stratę do 11:9, gospodarze bardzo szybko odpowiedzieli kolejną serią punktów. Na półmetku seta było już 16:9 i przewaga Trentino znów stała się wyraźna. Warszawianie nie byli w stanie utrzymać regularności, a włoski zespół bardzo konsekwentnie punktował przy własnym przyjęciu. Set zakończył się ponownie wynikiem 25:19.
Czwarta partia rozpoczęła się bardziej wyrównanie. Obie drużyny długo grały punkt za punkt, ale tym razem po stronie Projektu zaczęły działać elementy, które wcześniej zawodziły. Pierwszy ważny blok pozwolił warszawianom objąć prowadzenie 11:9. Bardzo ważne zagrywki dołożył Jan Firlej, a przewaga momentami rosła nawet do czterech punktów. Końcówka znów była bardzo nerwowa. Po potrójnym bloku na Lavii Projekt prowadził 21:17, ale gospodarze natychmiast wrócili do gry i zrobiło się 21:20. Najważniejsze akcje ponownie wytrzymali jednak goście. To właśnie blok i cierpliwość w kontrze dały zwycięstwo 25:21 i doprowadziły do tie-breaka.
Decydujący set rozpoczął się od bardzo dobrej gry blokiem po stronie Warszawy. Bardzo ważną rolę odgrywali Bartosz Gomułka i Theo Faure, ale po stronie Projektu coraz większe znaczenie miał środek. Po uruchomieniu Jakub Kochanowski Projekt prowadził 6:4. Gra długo utrzymywała się na styku, aż świetna decyzja Kevin Tillie dała wynik 13:11. Warszawianie wygrali tie-break 15:12 i doprowadzili do złotego seta.
Decydująca partia rozpoczęła się od lepszego wejścia Trentino, które szybko prowadziło 3:1. Warszawianie jednak zachowali spokój. Jeszcze przed zmianą stron udało się doprowadzić do remisu 7:7, a kluczowy fragment rozpoczął Jakub Kochanowski. Seria jego zagrywek kompletnie rozbiła przyjęcie włoskiego zespołu. Przy stanie 13:8 gospodarze byli już wyraźnie zagubieni. Projekt nie wypuścił tej przewagi i zakończył złoty set 15:11, pieczętując awans do ćwierćfinału.
Itas Trentino vs PGE Projekt Warszawa 2:3
(23:25, 25:19, 25:19, 21:25, 12:15)
Złoty set: 11:15
MVP: Jurij Semeniuk
Pierwszy mecz:
PGE Projekt Warszawa – Itas Trentino 2:3
Itas Trentino: Faure, Lavia, Ramón Ferragut, Torwie, Gualberto, Sbertoli, Laurenzano (libero) oraz Pesaresi, Garcia Fernandez, Bristot.
PGE Projekt Warszawa: Gomułka, Bednorz, Semeniuk, Tillie, Kochanowski, Firlej, Wojtaszek (libero) oraz Weber, Kozłowski, Firszt.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. PGE Projekt Warszawa
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.