Jakub Kiedos: od debiutu w Plus Lidze do kadry

Debiutancki sezon w PlusLidze rzadko bywa prosty, ale jeszcze rzadziej kończy się tak szybko zauważalnym wejściem na radar reprezentacji Polski. Jakub Kiedos, który w ostatnich miesiącach zwrócił na siebie uwagę środowiska siatkarskiego, podsumowuje swój pierwszy rok na najwyższym poziomie. W rozmowie opowiada o zderzeniu z ligową rzeczywistością, emocjach związanych z powołaniem oraz o tym, czego nauczył go pierwszy sezon w seniorskiej siatkówce.

Karolina Przybylska: Kończysz swój pierwszy sezon w PlusLidze z opinią jednego z największych odkryć rozgrywek i powołaniem do szerokiej kadry. Jak z perspektywy czasu oceniasz ostatnie miesiące?

Jakub Kiedos: Ostatnie miesiące oceniam raczej przeciętnie, ponieważ drużynowo nie dokładaliśmy punktów do tabeli PlusLigi tak, jak byśmy chcieli. Oczywiście bardzo mi miło, że pojawiają się pozytywne opinie na mój temat, ale mimo wszystko pozostaje duży niedosyt po tym sezonie. Myślę, że stać nas było na więcej jako zespół. Teraz po sezonie skupiam się przede wszystkim na poprawie zdrowia i odpowiednim przygotowaniu do pracy w kadrze.

Czy przed startem sezonu zakładałeś, że możesz tak szybko przebić się do seniorskiej siatkówki i zapracować na reprezentacyjne wyróżnienie?

Otrzymanie powołania było dla mnie bardzo dużym i pozytywnym zaskoczeniem. Wiedziałem, że trener Nikola Grbić daje szanse młodym zawodnikom, ale nie spodziewałem się, że taka okazja przyjdzie już po moim pierwszym sezonie w PlusLidze. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i chcę pokazać się z jak najlepszej strony na kadrze.

Co było dla Ciebie największą lekcją podczas debiutanckiego sezonu na najwyższym poziomie?

Myślę, że największą lekcją było zrozumienie, jak ważne są dwa elementy: ustabilizowanie swojego poziomu sportowego i dbanie o zdrowie. To są rzeczy, które w PlusLidze robią ogromną różnicę. Uświadomiłem sobie, że nie wystarczy kilka dobrych meczów – trzeba być gotowym na regularność. To właśnie te aspekty chcę najbardziej poprawiać w kolejnych sezonach.

Jak dowiedziałeś się o powołaniu i jaka była Twoja pierwsza reakcja?

O decyzji dowiedziałem się bezpośrednio od trenera po meczu z Asseco Resovią Rzeszów w Częstochowie. Jeden z kolegów wszedł do szatni i powiedział mi, że trener chce ze mną porozmawiać. Na początku w to nie uwierzyłem i potraktowałem to jako żart. Dopiero później zorientowałem się, że to naprawdę poważna sprawa. Pobiegłem na halę, szukając trenera, a kiedy usłyszałem informację o powołaniu, poczułem ogromną radość. Po wszystkim od razu zadzwoniłem do rodziców, żeby się tym podzielić.

Powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski w wieku 19 lat to ogromne wyróżnienie — co ono dla Ciebie oznacza?

Powołanie do reprezentacji Polski to coś absolutnie wyjątkowego. To nie jest tylko sportowe wyróżnienie, ale spełnienie marzeń, na które pracuje się latami. Można to porównać do znalezienia się w składzie USA na igrzyska olimpijskie w koszykówce. Dla mnie to sygnał, że wykonuję dobrą pracę, ale też kolejny cel — żeby utrzymać się w tym gronie i dalej się rozwijać.

Czy ten sezon bardziej Cię motywuje, czy zwiększa presję przed kolejnym etapem kariery?

Myślę, że bardziej motywuje niż zwiększa presję. Gra przeciwko czołowym zawodnikom PlusLigi bardzo szybko pokazała mi, ile jeszcze pracy przede mną. Jednocześnie dała mi też pewność, że jestem w stanie rywalizować na tym poziomie. To dla mnie ważne, bo wiem, że jeśli dobrze pracuję, mogę grać przeciwko najlepszym.

Który moment sezonu uznajesz za najważniejszy dla Twojej kariery?

Nie wskazałbym jednego konkretnego momentu. Dla mnie każdy mecz i każda sytuacja na boisku były ważne. Raczej traktuję to jako sumę doświadczeń, które przez cały sezon budowały mnie jako zawodnika. To właśnie te wszystkie małe momenty miały największy wpływ.

Który mecz tego sezonu najbardziej zapadł Ci w pamięć i dlaczego?

Zdecydowanie pierwszy mecz przeciwko Zawierciu. Czułem wtedy, że w dużej mierze to na mnie spoczywa odpowiedzialność za prowadzenie gry i utrzymanie poziomu zespołu. Mimo że przegraliśmy, miałem poczucie, że zostawiłem po sobie dobry ślad i że potrafię rywalizować na tym poziomie.

Kto miał największy wpływ na Twój rozwój w tym sezonie?

Myślę, że każdy miał swój udział – trenerzy, koledzy z drużyny i rodzina. Dużo dały mi też minuty na boisku, które dostałem na początku sezonu, bo pozwoliły mi uwierzyć, że mogę rywalizować w PlusLidze. To była mieszanka wielu czynników.

Gdybyś miał opisać swój debiutancki sezon jednym słowem – jakie by to było i dlaczego?

Indywidualnie powiedziałbym, że był „przełomowy”, bo dostałem szansę pokazania się w jednej z najlepszych lig na świecie i zrobiłem kolejny krok w stronę spełniania marzeń. Drużynowo określiłbym go jako „rozczarowujący”, bo nie udało nam się osiągnąć pełni potencjału zespołu.

Jakie jest Twoje największe sportowe marzenie?

Nie mam jednego konkretnego marzenia w postaci medalu czy jednego osiągnięcia. Bardziej skupiam się na tym, żeby konsekwentnie wykorzystywać każdą szansę, którą dostaję. Wierzę, że takie podejście w dłuższej perspektywie pozwoli mi dojść naprawdę wysoko.

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej