LM (M): Perugia zameldowała się w wielkim finale!

Siatkarze Projekt Warszawa nie zdołali zatrzymać ekipu z Perugii i po trzech setach pożegnali się z marzeniami o finale. Włoski zespół kontrolował przebieg spotkania w kluczowych momentach, wygrywając 3:0 (25:19, 25:20, 26:24). Choć Warszawianie momentami potrafili nawiązać równorzędną walkę, a w trzeciej partii byli o krok od przedłużenia meczu, doświadczenie i skuteczność zawodników z Perugii przesądziły o awansie obrońców tytułu do wielkiego finału.

Wynik spotkania otworzył Płotnicki (0:1). Warszawianie odpowiedzieli jednak udaną akcją Tille, doprowadzając tym samym do wyrównania. Kilka kolejnych akcji zakończyło się punktami obydwu zespołów, ale nieznaczne prowadzenie utrzymywało się po stronie włoskiej ekipy. przy stanie 3:4 Gomułka obił blok rywali, ale ci również odpowiedzieli udaną akcją. Przez kilka kolejnych minut wynik był bliski remisowi, ale z czasem coraz lepiej we włoskim zespole prezentował się Ben Tara, który skończył atak po prostek (6:8). Już w chwilę później Warszawiacy złapali kontakt punktowy (8:9). Wówczas ponownie przypomniał o sobie Ben Tara, a po nieskutecznej obronie polskiego zespołu to Włosi mieli w zapasie trzy „oczka” (9:12). W kolejnych minutach gry Projekt był zmuszony do regularnego odrabiania strat. Ekipa prowadzona przez Kamila Nalepkę przez cały czas była w kontakcie punktowym z rywalem. Po ataku Webera Projekt tracił zaledwie jedno „oczko” (18:19). Decydująca część seta należała już jednak do Perugii. Najpierw błąd popełnił Bartosz Firszt, który już w kolejnej akcji nie przebił się przez blok rywala. Warszawiacy popisali się jeszcze blokiem na Płotnickim, ale to Włosi postawili kropkę nad „i” (19:25).

Pierwsze akcje tek odsłony również okazały się walką punkt za punkt. Polski zespół wykorzystał nieporozumienie po stronie rywali i wyszedł na prowadzenie (3:2). Już w chwilę później przez włoski blok przedarł się Gomułka. Już w chwilę później Polacy nie wykorzystali swojej sytuacji, co dało remis Perugii (4:4). Jeszcze przez kilka kolejnych akcji wynik był bliski remisowi. Z czasem jednak to Włosi zaczęli dyktować warunki, a po nieudanym ataku Gomułki odskoczyli na trzy punkty (6:9). O czas od razu poprosił trener Nalepka. Po powrocie na boisko Projekt przerwał serię rywali, ale ci odpowiedzieli atakiem po bloku w wykonaniu Ben Tary (8:10). Z każdą kolejną akcją włoski zespół rozkręcał się coraz bardziej i po asie serwisowym Losera cieszył się z pięciu punktów przewagi (10:15). Sytuacja polskiej drużyny była więc coraz trudniejsza. Skuteczna akcja Kochanowskiego na środku dała Warszawie 12 punkt, jednak zespół nadal tracił pięć „oczek” (12:17). Na chwilę przed decydującym momentem seta Projekt popisał się udanym blokiem. Końcowy fragment seta należał już jednak do Włochów, którzy pewnie sięgnęli po zwycięstwo również w tym secie (20:25).

Tę odsłonę Włosi rozpoczęli od udanego bloku na Koopersie (0:1). Już w chwilę później swój pierwszy punkt zdobył Projekt, który po ataku Gomułki złapał kontakt z rywalem (2:3). Kolejne akcje przyniosły punkty ekipie z Włoch. Dobry serwis Płotnickiego dał Perugii czteropunktowy zapas (3:7). Dalsza część seta przyniosła szarpaną grę z obydwu stron, jednak to Włosi utrzymywali się na prowadzeniu. Po błędzie Gomułki Warszawiacy tracili do rywala siedem „oczek” (10:17). Kolejne minuty okazały się jednak pokazem dobrej gry ze strony polskiego zespołu, który systematycznie zaczął odrabiać straty. Dobrze spisywał się Bartosz Firszt. O swojej dobrej grze przypomniał również Gomułka. W decydującym fragmencie seta doszło do wyrównania (22:22). Warszawa miała piłkę setową na przedłużenie tego meczu, ale ostatecznie set i całe spotkanie padło łupem Włochów, którzy zameldowali się w wielkim finale, powtarzając sukces z przed roku (24:26).

 

PGE Projekt Warszawa – Sir Sicoma Monini Perugia 0:3

(19:25, 20:25, 24:26)

PGE Projekt Warszawa: Firlej, Gomułka, Tillie, Firszt, Kłos, Kochanowski, Wojtaszek (libero)

Sir Sicoma Monini Perugia: Giannelli, Ben Tara, Semeniuk, Płotnicki, Russo, Loser, Colaci


Autor: 
Marzena Janik

Źródło: Informacja własna, fot. CEV

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej