Memoriał Wagnera: Francuzi lepsi od Amerykanów

Reprezentacja Francji od zwycięstwa rozpoczęła rywalizację w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Podopieczni Andrei Gianiego pokonali Stany Zjednoczone 3:0, choć sam wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania. Obie drużyny grały falami, przewaga kilkukrotnie przechodziła z rąk do rąk, a szczególnie w pierwszej i trzeciej partii Amerykanie mieli swoje szanse. W decydujących momentach więcej spokoju zachowywali jednak mistrzowie olimpijscy. Francuzi potrafili odwrócić losy pierwszego seta, w drugim kontrolowali końcówkę, a w trzecim nie pozwolili rywalom przedłużyć spotkania.

Pierwszy mecz turnieju był jednocześnie interesującym sprawdzianem dla obu reprezentacji. Zarówno Francuzi, jak i Amerykanie mieli dobre fragmenty, ale żadna z ekip nie była w stanie przez całe spotkanie utrzymać równego poziomu. Po stronie USA najwięcej w ofensywie dawał Jake Hanes, wspierany przez Aarona Russella. Francuzi mieli natomiast więcej argumentów w kluczowych momentach, a ciężar zdobywania punktów rozkładał się pomiędzy kilku zawodników.

Pierwsze akcje należały do Francuzów. Podopieczni Andrei Gianiego szybko wyszli na prowadzenie 5:1 i wydawało się, że od początku będą kontrolować przebieg spotkania. Amerykanie potrzebowali jednak tylko kilku akcji, żeby znaleźć odpowiedź. Bardzo ważna okazała się seria zagrywek Merricka McHenry’ego, dzięki której reprezentacja USA zmniejszyła straty i złapała kontakt z przeciwnikami. Francuzi zaczęli mieć problemy ze skutecznością. Na skrzydle swoich akcji nie kończył Trevor Clevenot, a Amerykanie coraz lepiej wykorzystywali pojawiające się okazje. Na pierwszy plan wysunął się Jake Hanes. To przede wszystkim jego dobra postawa w ofensywie pozwoliła USA nie tylko odrobić straty, ale również przejąć inicjatywę. Przy stanie 17:13 Amerykanie mieli już cztery punkty przewagi i znaleźli się w bardzo dobrej sytuacji. Francuzi nie zamierzali jednak odpuszczać. Amerykanie długo utrzymywali wypracowaną przewagę, ale wraz ze zbliżającą się końcówką seta ich gra zaczęła tracić wcześniejszą płynność. Francuzi cierpliwie zmniejszali dystans i czekali na swoją szansę. USA miało możliwość zamknięcia partii, lecz Aaron Russell nie wykorzystał piłki setowej. To okazało się punktem zwrotnym. Francuzi natychmiast skorzystali z okazji. Po kontrze wyszli na prowadzenie 25:24 i nagle to oni znaleźli się o jedną akcję od wygrania seta. Rozpoczęła się gra na przewagi, w której mistrzowie olimpijscy zachowali więcej zimnej krwi. Ostatecznie Francja zwyciężyła 28:26. Dla Amerykanów była to bolesna strata. Przez znaczną część seta to oni znajdowali się z przodu, ale w najważniejszym momencie nie wykorzystali swojej szansy. Francuzi natomiast pokazali, że nawet przy niekorzystnym przebiegu partii potrafią cierpliwie czekać na moment, w którym można odmienić jej losy.

Druga odsłona pod pewnymi względami przypominała pierwszą, ale tym razem przewaga znacznie dłużej znajdowała się po stronie zespołu Andrei Gianiego. Francuzi prezentowali się stabilniej, lepiej radzili sobie na siatce i nie pozwalali Amerykanom na zbudowanie większej serii punktowej. Ważną rolę odegrał Antoine Brizard. Jego dobre zagrywki pomogły Francuzom powiększyć przewagę do czterech punktów – 20:16. W tym momencie USA znalazło się pod dużą presją. Amerykanie próbowali jeszcze wrócić do gry, ale tym razem Francuzi nie zamierzali powtarzać scenariusza z pierwszej partii i wypuszczać przewagi z rąk. W końcówce kontrolowali sytuację, a efektowny blok na Russellu przypieczętował ich zwycięstwo 25:21. Po dwóch setach Francja prowadziła już 2:0. Amerykanie mogli szczególnie żałować pierwszej odsłony – gdyby wykorzystali w niej swoją szansę, spotkanie mogło mieć zupełnie inny przebieg.

Francuzi także trzeciego seta rozpoczęli bardzo dobrze. Ponownie skutecznie prezentowali się na siatce i szybko próbowali narzucić przeciwnikom swoje warunki. Amerykanie nie zamierzali jednak kończyć spotkania bez wygranego seta. Zaczęli stopniowo odrabiać straty, a kolejny raz najważniejszą postacią w ich ofensywie był Jake Hanes. Atakujący USA regularnie dawał swojej drużynie punkty i podtrzymywał nadzieję na przedłużenie meczu. Francuzi również mieli jednak swojego lidera. W kluczowym momencie nie zawodził Theo Faure, dzięki któremu Trójkolorowi utrzymywali minimalną przewagę – 23:22. Wszystko wskazywało na kolejną nerwową końcówkę. Przy minimalnych różnicach każdy błąd mógł przesądzić o wyniku trzeciej partii. Francuzi po raz kolejny pokazali jednak to, co było ich największą przewagą tego dnia – umiejętność zachowania spokoju w decydujących akcjach. USA pozostawało w grze praktycznie do samego końca, ale nie zdołało doprowadzić ani do gry na przewagi, ani do czwartego seta. Ostatni punkt spotkania zdobył Mathis Henno, kończąc trzecią partię wynikiem 25:23 i całe spotkanie 3:0.

Wynik jednostronny, przebieg już niekoniecznie

Francuzi mogą być zadowoleni z otwarcia Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Zwycięstwo bez straty seta wygląda bardzo okazale, ale nie był to mecz, w którym mistrzowie olimpijscy dominowali od pierwszej do ostatniej piłki.

Wręcz przeciwnie. W pierwszym secie przez długi czas to Amerykanie znajdowali się w znacznie lepszej sytuacji. W trzecim również pozostawali w grze do samej końcówki. Problem reprezentacji USA polegał na tym, że nie potrafiła wykorzystać swoich najlepszych momentów.

Francuzi byli natomiast skuteczniejsi wtedy, gdy ważyły się losy poszczególnych partii. Najlepszym przykładem był premierowy set – od stanu 13:17 potrafili wrócić do gry, obronić się przed porażką i ostatecznie zwyciężyć 28:26.

Po stronie amerykańskiej liderem był Jake Hanes, a ważną rolę odgrywał również Aaron Russell. W reprezentacji Francji ciężar ofensywy był bardziej rozłożony. Swoje momenty mieli Mathis Henno, Trevor Clevenot i Theo Faure, a Antoine Brizard potrafił dołożyć ważne zagrywki.

Ostatecznie o różnicy zdecydowała nie tyle ogromna przewaga Francuzów w całym spotkaniu, ile ich większa skuteczność i opanowanie w najważniejszych akcjach. Trzy sety, trzy wygrane końcówki i pierwsze zwycięstwo w Memoriale Wagnera powędrowało na konto reprezentacji Francji.

USA – Francja 0:3

(26:28, 21:25, 23:25)

USA: Russell, Robinson, Ma’a, Hanes, McHenry, Knigge, Shoji (libero) oraz Garcia, Hartke, Ewert.

Francja: Brizard, M. Henno, Clevenot, Faure, Heutz, Iyegbekedo, Diez (libero) oraz Tizi-Oualou, Boyer, Duflos.

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna