Podsumowanie 3 kolejki TAURON Ligi

Trzecia kolejka TAURON Ligi sezonu 2026/2027 przyniosła kolejną porcję siatkarskich emocji, efektownych zwycięstw i pierwszych przełamań. Aż cztery z siedmiu spotkań zakończyły się wynikiem 3:0, dwa pojedynki rozstrzygnęły się w czterech setach, a tylko jeden wymagał tie-breaka. Najbardziej przekonująco ponownie zaprezentowała się BOGDANKA LUK Lublin, która pokonała GKS Katowice bez straty seta i po trzech kolejkach może pochwalić się znakomitym bilansem dziewięciu wygranych partii. Ważne zwycięstwo odniosła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, przełamując serię porażek w Olsztynie, natomiast Aluron CMC Warta Zawiercie zdecydowanie pokonała PGE GiEK Skrę Bełchatów. Asseco Resovia Rzeszów musiała odrabiać straty w starciu z Energą Treflem Gdańsk, a Ślepsk Malow Suwałki sięgnął po pierwszą wygraną w sezonie. Komplet punktów zdobył także PGE Projekt Warszawa, choć Stilon Gorzów postawił mu trudne warunki w dwóch setach. Największych emocji dostarczył jednak beniaminek z Chełma, który po pięciosetowej walce pokonał Jastrzębie Barkom. Oto szczegółowe podsumowanie wszystkich spotkań trzeciej serii rozgrywek.

Energa Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3

(17:25, 20:25, 23:25)

MVP: Remigiusz Kapica

Energa Indykpol AZS Olsztyn: Kozub, Szwarc, Cieślik, Urbanowicz, Halaba, Karlitzek, Hawryluk (libero) oraz Hadrava, Borkowski, Ciunajtis (libero), Sławiński, Majchrzak, Lipiński, Sienkiewicz.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Zimmermann, Kapica, Plak, Kania, Pujol, Szymura, Fijałek (libero) oraz Krawiecki, Kosiba.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wreszcie doczekała się pierwszego zwycięstwa w sezonie 2026/2027 TAURON Ligi. Po dwóch porażkach na inaugurację rozgrywek kędzierzynianie udali się do Olsztyna, gdzie od pierwszych akcji pokazali zdecydowanie lepszą dyspozycję. Przyjezdni szybko przejęli inicjatywę, imponując skutecznością w ofensywie i konsekwencją w realizowaniu założeń taktycznych. Gospodarze mieli problemy z zatrzymaniem rozpędzonych rywali, a pierwsza partia zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem ZAKSY 25:17. W drugiej odsłonie olsztynianie starali się poprawić organizację gry i skuteczniej przeciwstawiać się przeciwnikom, jednak przyjezdni ponownie potrafili wykorzystywać swoje okazje. Ważną rolę w ofensywie kędzierzynian odgrywał Kapica, który regularnie zdobywał punkty i był jednym z największych zagrożeń dla gospodarzy. ZAKSA wygrała drugiego seta 25:20 i znalazła się o krok od pierwszego ligowego triumfu. Najbardziej wyrównana okazała się trzecia odsłona, w której Energa Indykpol AZS próbował przedłużyć rywalizację. Olsztynianie potrafili utrzymywać kontakt punktowy, ale w końcówce więcej spokoju zachowali goście, którzy zwyciężyli 25:23. Największym bohaterem spotkania został Kapica, autor 24 punktów, który zakończył rywalizację z 66-procentową skutecznością ataku, dokładając dwa asy serwisowe i punktowy blok. Atakujący zasłużenie odebrał statuetkę MVP, a jego znakomity występ był jednym z najważniejszych elementów zwycięstwa. Dla ZAKSY był to niezwykle istotny sukces, pozwalający odbudować pewność siebie po nieudanym początku sezonu. Olsztynianie musieli natomiast pogodzić się z porażką przed własną publicznością, choć w trzeciej partii pokazali, że potrafią nawiązać wyrównaną walkę z wymagającym przeciwnikiem.

Asseco Resovia Rzeszów – Energa Trefl Gdańsk 3:1

(22:25, 25:20, 25:20, 25:14)

MVP: Klemen Čebulj

Asseco Resovia Rzeszów: Demyanenko, Butryn, Szalpuk, Poręba, Janusz, Čebulj, Zatorski (libero) oraz Nowak, Kaczmarek, Bartha.

Energa Trefl Gdańsk: Stępień, Gierżot, Niemiec, Nasewicz, Kogut, M’Baye, Koykka (libero) oraz Schulz, Worsley, Durski.

Asseco Resovia Rzeszów odniosła kolejne zwycięstwo w TAURON Lidze, choć spotkanie z Energą Treflem Gdańsk rozpoczęło się zdecydowanie lepiej dla przyjezdnych. Gdańszczanie, którzy po dwóch pierwszych kolejkach pozostawali bez punktów, od początku rywalizacji starali się pokazać, że są w stanie skutecznie przeciwstawić się gospodarzom. Trefl prezentował się dobrze w ofensywie i potrafił wykorzystywać słabsze momenty rzeszowian, dzięki czemu zwyciężył w pierwszym secie 25:22. Resovia musiała więc odrabiać straty, ale od drugiej odsłony zaczęła stopniowo przejmować inicjatywę. Gospodarze poprawili skuteczność ataku, lepiej organizowali grę na siatce i coraz częściej zmuszali przeciwników do popełniania błędów. Bardzo ważną rolę odgrywali Butryn i Čebulj, którzy stanowili najważniejsze ogniwa ofensywy rzeszowian. Druga partia zakończyła się zwycięstwem gospodarzy 25:20, a w trzeciej Resovia ponownie zachowała większą regularność, wygrywając identycznym rezultatem. Trefl próbował odpowiadać przede wszystkim za sprawą Gierżota i M’Baye, jednak przyjezdnym coraz trudniej było zatrzymywać rozpędzonych przeciwników. Czwarta odsłona stała się już pokazem siły gospodarzy, którzy od początku narzucili rywalom własne tempo i zdecydowanie kontrolowali przebieg gry. Resovia zwyciężyła 25:14, kończąc spotkanie wynikiem 3:1. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Butryn, który zdobył 18 punktów, natomiast Čebulj dołożył 17 oczek, w tym dwa asy serwisowe i trzy punktowe bloki. Przyjmujący otrzymał statuetkę MVP, potwierdzając swoją ważną rolę w ofensywie zespołu. Dla Resovii było to kolejne cenne zwycięstwo, pokazujące umiejętność reagowania na trudniejsze momenty spotkania. Trefl może natomiast żałować, że po bardzo dobrej pierwszej partii nie zdołał utrzymać odpowiedniego poziomu gry i nadal pozostaje bez ligowych punktów.

Ślepsk Malow Suwałki – NEONET Norwid Częstochowa 3:1

(25:21, 25:15, 19:25, 25:18)

MVP: Asparuh Asparuhow

Ślepsk Malow Suwałki: Reichert, Usowicz, Trinidad de Haro, Asparuhow, Nowakowski, Filipiak, Granieczny (libero) oraz Łysoń, Jankiewicz.

NEONET Norwid Częstochowa: Kiedos, Nowak, Corić, Madsen, Popiela, Koukartsev, Jaglarski (libero) oraz Grzyb, Jensen, Kufka, Sługocki, Kowalski, Heslinga.

Ślepsk Malow Suwałki odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując przed własną publicznością NEONET Norwid Częstochowa 3:1. Gospodarze od początku spotkania prezentowali się zdecydowanie lepiej niż w poprzednich kolejkach, imponując skutecznością ofensywną i dobrą organizacją gry. Premierowa odsłona przyniosła wyrównaną walkę, ale w najważniejszych momentach więcej spokoju zachowali suwalczanie, którzy zwyciężyli 25:21. W drugiej partii przewaga gospodarzy była jeszcze bardziej wyraźna. Ślepsk znakomicie wykorzystywał swoje możliwości w ataku, a częstochowianie mieli duże problemy ze znalezieniem skutecznej odpowiedzi na grę przeciwników. Gospodarze zdecydowanie wygrali 25:15 i objęli prowadzenie 2:0, znajdując się o krok od pierwszego triumfu w rozgrywkach. Norwid nie zamierzał jednak rezygnować z walki. W trzeciej odsłonie przyjezdni poprawili skuteczność ofensywną i zaczęli lepiej funkcjonować na siatce, co pozwoliło im przejąć inicjatywę. Częstochowianie zwyciężyli 25:19, zmniejszając straty w meczu i przedłużając rywalizację. Ślepsk potrafił jednak odpowiednio zareagować na przegraną partię. W czwartej odsłonie gospodarze ponownie narzucili przeciwnikom własne warunki gry, a jednym z najważniejszych zawodników był Asparuhow, który regularnie wspierał ofensywę zespołu. Suwalczanie kontrolowali przebieg końcowej fazy spotkania i zwyciężyli 25:18, przypieczętowując wygraną 3:1. Statuetka MVP trafiła do Asparuhowa, którego postawa miała duże znaczenie dla pierwszego sukcesu Ślepska w nowym sezonie. Gospodarze pokazali, że potrafią wyciągać wnioski z wcześniejszych niepowodzeń, natomiast Norwid po raz kolejny przekonał się, jak trudno o punkty bez utrzymania wysokiej skuteczności przez całe spotkanie.

Stilon Gorzów – PGE Projekt Warszawa 0:3

(23:25, 18:25, 25:27)

MVP: Yuri Romano

Stilon Gorzów: Kowalow, Nurkiewicz, Dulski, Czerwiński, Stefanović, Drzyzga, Masłowski (libero) oraz Marinović, Kiciński, Maciejewicz.

PGE Projekt Warszawa: Lemański, Firlej, Tillie, Kłos, Romano, Bednorz, Wojtaszek (libero) oraz Kozłowski, Gomułka, Koppers, Strulak, Olenderek (libero).

PGE Projekt Warszawa wywiózł z Gorzowa komplet punktów, pokonując miejscowy Stilon 3:0, choć gospodarze w dwóch partiach potrafili postawić faworytom bardzo trudne warunki. Warszawianie przystępowali do spotkania z zamiarem odniesienia kolejnego zwycięstwa, ale od pierwszych akcji musieli mierzyć się z ambitnie grającym przeciwnikiem. Gorzowianie skutecznie przeciwstawiali się ofensywie przyjezdnych, utrzymując kontakt punktowy i zmuszając Projekt do walki o każdą piłkę. Pierwsza odsłona zakończyła się zwycięstwem warszawian 25:23, ale niewielka różnica punktowa pokazała, że gospodarze są w stanie nawiązać wyrównaną rywalizację. W drugiej partii Projekt prezentował się już zdecydowanie lepiej, poprawiając skuteczność w ofensywie i organizację gry na siatce. Przyjezdni stopniowo budowali przewagę, a Stilon nie potrafił znaleźć sposobu na zatrzymanie dobrze funkcjonującego ataku rywali. Warszawianie zwyciężyli 25:18 i znaleźli się o krok od zakończenia spotkania. Trzecia odsłona ponownie przyniosła jednak wiele emocji. Gorzowianie nie zamierzali rezygnować z walki i przez długi czas skutecznie przeciwstawiali się faworytom. Oba zespoły walczyły punkt za punkt, a o losach partii musiała zdecydować gra na przewagi. W najważniejszych momentach więcej zimnej krwi zachowali goście, którzy zwyciężyli 27:25 i zakończyli spotkanie bez straty seta. Statuetkę MVP otrzymał Romano, jeden z najważniejszych zawodników ofensywy warszawskiego zespołu. Projekt pokazał, że potrafi skutecznie rozstrzygać wyrównane końcówki, natomiast Stilon mimo porażki może znaleźć pozytywy w postawie z pierwszej i trzeciej partii. Gospodarzom zabrakło przede wszystkim skuteczności w decydujących momentach, aby przedłużyć spotkanie i powalczyć o ligowe punkty.

PGE GiEK Skra Bełchatów – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3

(16:25, 21:25, 16:25)

MVP: Tomasz Fornal

PGE GiEK Skra Bełchatów: Łomacz, Souza, Pothron, El Graoui, Nowak, Szalacha, Kowalski (libero) oraz Bień, Kędzierski (libero), Żakieta, Grobelny.

Aluron CMC Warta Zawiercie: Tavares Rodrigues, Rychlicki, Russell, Fornal, Bieniek, Zniszczoł, Popiwczak (libero) oraz Wright, Bołądź, Markiewicz, Łaba.

Aluron CMC Warta Zawiercie zaprezentowała się znakomicie w wyjazdowym spotkaniu z PGE GiEK Skrą Bełchatów, odnosząc jedno z najbardziej przekonujących zwycięstw trzeciej kolejki. Mistrzowie Polski od początku narzucili gospodarzom własne warunki gry, imponując skutecznością ofensywną i bardzo dobrą organizacją gry na siatce. Bełchatowianie mieli duże problemy z zatrzymaniem ataków przyjezdnych, a szczególnie dobrze prezentowali się Rychlicki, Russell, Fornal i Bieniek. Warta szybko przejęła inicjatywę, zdecydowanie kontrolując przebieg pierwszej partii. Skra próbowała odpowiadać przede wszystkim za sprawą Souzy, jednak gospodarzom brakowało regularności i skuteczności pozwalającej na nawiązanie wyrównanej walki. Zawiercianie zwyciężyli 25:16, obejmując prowadzenie 1:0. Druga odsłona przyniosła nieco więcej emocji, ponieważ bełchatowianie poprawili swoją dyspozycję i starali się utrzymywać kontakt punktowy. Warta nadal prezentowała się jednak skuteczniej w najważniejszych momentach, a różnorodność ofensywy pozwalała jej konsekwentnie zdobywać kolejne punkty. Przyjezdni zwyciężyli 25:21, znajdując się o krok od wygranej. Trzecia partia ponownie przebiegała pod dyktando zawiercian, którzy nie pozwolili gospodarzom na rozwinięcie skrzydeł. Warta bardzo dobrze funkcjonowała w ofensywie i kontrolowała wydarzenia na parkiecie, zwyciężając 25:16 i kończąc spotkanie wynikiem 3:0. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Rychlicki, który zdobył 16 punktów, natomiast Fornal dołożył 13 oczek i zasłużenie odebrał statuetkę MVP. Bieniek i Russell zakończyli rywalizację z dorobkiem po 11 punktów, stanowiąc ważne wsparcie ofensywy mistrzów Polski. Po stronie Skry najwięcej punktów zdobył Souza – 16. Dla Warty był to niezwykle ważny triumf, potwierdzający, że zespół odzyskuje wysoką formę po trudniejszym początku sezonu. Bełchatowianie muszą natomiast wyciągnąć wnioski z porażki, ponieważ w starciu z tak skutecznie grającym przeciwnikiem nie potrafili znaleźć odpowiednich argumentów.

BOGDANKA LUK Lublin – GKS Katowice 3:0

(25:18, 25:17, 25:21)

MVP: Kewin Sasak

BOGDANKA LUK Lublin: Gueye, Komenda, Sawicki, Grozdanow, Takahashi, Sasak, Ogawa (libero) oraz Gyimah, Prokopczuk.

GKS Katowice: Krulicki, Szymański, Batak, Quiroga, Superlak, Hudzik, Gregorowicz (libero) oraz Domagała, Pająk, Waloch, Ferens.

BOGDANKA LUK Lublin kontynuuje znakomitą serię w sezonie 2026/2027 TAURON Ligi. Lublinianie w spotkaniu trzeciej kolejki pokonali przed własną publicznością GKS Katowice 3:0, odnosząc trzecie ligowe zwycięstwo bez straty seta. Gospodarze od początku narzucili przeciwnikom własne warunki gry, imponując skutecznością w ofensywie i bardzo dobrą organizacją gry na siatce. Pierwsza partia szybko zaczęła układać się po myśli zespołu Stéphane’a Antigi, który potrafił wykorzystywać przewagę w ataku i konsekwentnie budować prowadzenie. Katowiczanie próbowali odpowiadać, jednak nie byli w stanie skutecznie zatrzymać rozpędzonych gospodarzy. BOGDANKA zwyciężyła 25:18, obejmując prowadzenie 1:0. W drugiej odsłonie przewaga lublinian była jeszcze bardziej wyraźna. Gospodarze bardzo dobrze funkcjonowali w ofensywie, a ich różnorodność ataku sprawiała, że przeciwnicy mieli duże problemy z organizacją skutecznego bloku i obrony. BOGDANKA wygrała 25:17, znajdując się o krok od kolejnego zwycięstwa. Trzeci set przyniósł nieco bardziej wyrównaną walkę, ponieważ GKS poprawił swoją dyspozycję i próbował przedłużyć rywalizację. Katowiczanie potrafili zdobywać punkty za sprawą Superlaka i Szymańskiego, jednak gospodarze ponownie zachowali więcej skuteczności w najważniejszych momentach. Lublinianie zwyciężyli 25:21, kończąc spotkanie bez straty seta. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Sasak, który zdobył 14 punktów i odebrał statuetkę MVP. Bardzo dobrze zaprezentował się również Grozdanow, autor 12 oczek, natomiast Takahashi dołożył 11 punktów, a Sawicki dziesięć. Po stronie GKS-u najwięcej punktów zdobył Superlak – dziesięć, natomiast Szymański zakończył rywalizację z dorobkiem siedmiu oczek. BOGDANKA po trzech kolejkach miała na swoim koncie komplet dziewięciu punktów i imponujący bilans setów 9:0. Lublinianie pokazali, że są znakomicie przygotowani do nowego sezonu, a ich ofensywny potencjał i dobra organizacja gry pozwalają im zdecydowanie kontrolować przebieg spotkań.

Jastrzębie Barkom – Podziemia Kredowe ChKS Chełm 2:3

(25:14, 22:25, 25:20, 23:25, 10:15)

MVP: Maciej Muzaj

Jastrzębie Barkom: Lorenc, Pope, Elgert, Rohożyn, Dudzik, Firszt, Szymura (libero) oraz Thelle, Hofer, Tupczij, Pampuszko (libero), Adamczyk.

Podziemia Kredowe ChKS Chełm: Blankenau, Muzaj, Louati, Marcyniak, Esfandiar, Swodczyk, Gruszczyński (libero) oraz Olszewski, Ostaszewski (libero), Turski, Imahashi, Nowik.

Najwięcej emocji w trzeciej kolejce TAURON Ligi dostarczyło spotkanie Jastrzębia Barkomu z Podziemiami Kredowymi ChKS-em Chełm. Gospodarze rozpoczęli rywalizację znakomicie, zdecydowanie wygrywając pierwszą partię 25:14. Wydawało się, że jastrzębianie będą w stanie kontrolować przebieg spotkania, ponieważ od początku imponowali skutecznością i potrafili wykorzystywać słabsze momenty przeciwników. Beniaminek nie zamierzał jednak rezygnować z walki. Chełmianie w drugiej odsłonie poprawili swoją dyspozycję, zaczęli skuteczniej funkcjonować w ofensywie i coraz częściej przeciwstawiali się gospodarzom. ChKS zwyciężył 25:22, doprowadzając do wyrównania 1:1. Trzecia partia ponownie padła łupem Jastrzębia Barkomu, które wykorzystało swoje możliwości ofensywne i wygrało 25:20, obejmując prowadzenie 2:1. Gospodarze znaleźli się o krok od zwycięstwa, ale przyjezdni pokazali ogromną determinację i odporność psychiczną. W czwartej odsłonie chełmianie ponownie potrafili nawiązać wyrównaną walkę, a o losach partii zdecydowały końcowe akcje. ChKS zachował więcej skuteczności w najważniejszych momentach, zwyciężając 25:23 i doprowadzając do tie-breaka. Decydująca partia przebiegała już pod dyktando beniaminka, który od początku prezentował się pewniej i skuteczniej wykorzystywał swoje okazje. Jastrzębie Barkom próbowało jeszcze odwrócić niekorzystny przebieg rywalizacji, jednak przyjezdni nie pozwolili sobie odebrać prowadzenia. ChKS zwyciężył 15:10, kończąc spotkanie wynikiem 3:2 i odnosząc niezwykle ważne zwycięstwo. Statuetkę MVP otrzymał Muzaj, którego postawa miała duże znaczenie dla końcowego sukcesu drużyny. Chełmianie pokazali, że potrafią skutecznie rywalizować z wymagającymi przeciwnikami, nawet kiedy muszą dwukrotnie odrabiać straty. Dla gospodarzy porażka była szczególnie bolesna, ponieważ po pierwszej i trzeciej partii znajdowali się w bardzo dobrej sytuacji, ale nie potrafili wykorzystać swoich szans na zakończenie spotkania.

Kolejka przełamań, dominacji faworytów i wielkiej determinacji beniaminka

Trzecia kolejka TAURON Ligi przyniosła cztery zwycięstwa bez straty seta, dwa spotkania zakończone wynikiem 3:1 i jeden niezwykle emocjonujący tie-break. Najbardziej przekonująco zaprezentowała się BOGDANKA LUK Lublin, która po raz kolejny pokazała ogromny potencjał ofensywny i bardzo dobrą organizację gry. Zespół Stéphane’a Antigi pokonał GKS Katowice 3:0, odnosząc trzecie ligowe zwycięstwo i utrzymując imponujący bilans setów 9:0.

Na szczególne uznanie zasługuje również Aluron CMC Warta Zawiercie, która zdecydowanie pokonała PGE GiEK Skrę Bełchatów. Mistrzowie Polski zaprezentowali się znakomicie w ofensywie, a Rychlicki, Fornal, Bieniek i Russell byli najważniejszymi postaciami zespołu. Zawiercianie pokazali, że po trudniejszym początku sezonu odzyskują wysoką dyspozycję i zamierzają konsekwentnie walczyć o najwyższe cele.

Bardzo ważne zwycięstwo odniosła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która po dwóch porażkach na inaugurację wreszcie sięgnęła po komplet punktów. Kędzierzynianie zdecydowanie pokonali Energę Indykpol AZS Olsztyn, a bohaterem spotkania został Kapica, autor 24 punktów. Jego znakomita dyspozycja była jednym z najważniejszych indywidualnych wydarzeń kolejki.

Asseco Resovia Rzeszów pokazała natomiast, że potrafi skutecznie reagować na trudniejsze momenty spotkania. Po przegraniu pierwszego seta z Energą Treflem Gdańsk gospodarze poprawili swoją dyspozycję i zdecydowanie przejęli inicjatywę. Bardzo dobrze zaprezentowali się Butryn i Čebulj, którzy byli najważniejszymi ogniwami ofensywy rzeszowian. Trefl po trzech kolejkach nadal pozostaje bez ligowych punktów, mimo że w kilku spotkaniach potrafił prezentować się dobrze przez fragmenty rywalizacji.

Pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł również Ślepsk Malow Suwałki, który pokonał NEONET Norwid Częstochowa 3:1. Suwalczanie pokazali, że potrafią wyciągać wnioski z wcześniejszych niepowodzeń, a dobra postawa Asparuhowa pozwoliła im zdobyć trzy bardzo ważne punkty. PGE Projekt Warszawa natomiast wywiózł komplet punktów z Gorzowa, choć szczególnie w pierwszej i trzeciej partii musiał wykazać się dużą koncentracją i skutecznością w decydujących momentach.

Największych emocji dostarczyło jednak spotkanie Jastrzębia Barkomu z ChKS-em Chełm. Beniaminek dwukrotnie odrabiał straty i ostatecznie zwyciężył 3:2, pokazując ogromną determinację i odporność psychiczną. Chełmianie udowodnili, że potrafią skutecznie rywalizować nawet wtedy, gdy przeciwnik znajduje się o krok od zwycięstwa.

Trzecia kolejka przyniosła również wiele znakomitych indywidualnych występów. Kapica zdobył 24 punkty w zwycięskim spotkaniu ZAKSY, Butryn zakończył rywalizację z Treflem z dorobkiem 18 oczek, a Čebulj dołożył 17 punktów. W Bełchatowie bardzo dobrze zaprezentowali się Rychlicki i Fornal, natomiast w Lublinie ponownie błyszczeli Sasak, Grozdanow, Takahashi i Sawicki.

Na szczególne wyróżnienie zasługują także zawodnicy, którzy potrafili wziąć na siebie odpowiedzialność w najważniejszych momentach. Romano pomógł Projektowi Warszawa rozstrzygnąć dwie wyrównane końcówki, Asparuhow odegrał ważną rolę w pierwszym zwycięstwie Ślepska, a Muzaj poprowadził ChKS Chełm do niezwykle cennego triumfu po pięciu setach.

Trzecia kolejka pokazała więc, że sezon 2026/2027 TAURON Ligi może dostarczyć kibicom jeszcze wielu niespodzianek. BOGDANKA LUK Lublin pozostaje niepokonana, Aluron CMC Warta Zawiercie odzyskuje wysoką formę, a ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Ślepsk Malow Suwałki mogą odetchnąć po pierwszych zwycięstwach. Beniaminek z Chełma udowodnił natomiast, że determinacja i konsekwencja mogą przynieść sukces nawet w bardzo trudnej sytuacji.

Jedno jest pewne – jeśli kolejne tygodnie będą równie interesujące, walka o najwyższe miejsca w tabeli i ligowe punkty może przynieść jeszcze wiele emocjonujących spotkań.

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna