Memoriał Wagnera: Pięć setów na otwarcie. Polacy lepsi od Słowenii

Reprezentacja Polski od zwycięstwa rozpoczęła rywalizację w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Biało-czerwoni pokonali Słowenię 3:2, choć spotkanie miało bardzo nierówny przebieg, a oba zespoły przeplatały dobre fragmenty z wyraźnymi przestojami. Polacy dwukrotnie obejmowali prowadzenie, Słoweńcy za każdym razem odpowiadali, dlatego o wszystkim musiał zdecydować tie-break. W nim podopieczni Nikoli Grbicia zbudowali przewagę i nie pozwolili już rywalom odwrócić losów meczu. Najskuteczniejszym zawodnikiem biało-czerwonych był Bartłomiej Bołądź, który zdobył 24 punkty. Taki sam dorobek po stronie Słowenii zanotował Nik Mujanović.

Pierwsze spotkanie Polaków w turnieju okazało się wymagającym sprawdzianem. Słoweńcy od początku pokazali, że nie zamierzają ułatwiać gospodarzom zadania, a szczególnie dużo problemów sprawiał biało-czerwonym Mujanović. Polacy mieli jednak więcej argumentów w decydującej partii, a Nikola Grbić korzystał z szerokiego składu. Ważne momenty oprócz Bołądzia mieli m.in. Wilfredo Leon, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk czy Jakub Majchrzak.

Lepiej w spotkanie weszli Słoweńcy, którzy szybko objęli prowadzenie 4:1 i zmusili reprezentację Polski do odrabiania strat. Biało-czerwoni stosunkowo szybko złapali jednak właściwy rytm. Pomógł blok, a bardzo dobrze na prawym skrzydle prezentował się Bartłomiej Bołądź, który od początku był jednym z najpewniejszych punktów polskiej ofensywy. Po drugiej stronie odpowiadał Nik Mujanović i długo żadna z drużyn nie była w stanie zdecydowanie przejąć kontroli. W końcówce dzięki blokowi oraz skuteczności Bołądzia Polacy odskoczyli na dwa punkty, ale nie wykorzystali swoich okazji do wcześniejszego zamknięcia seta. Przy stanie 24:24 rozpoczęła się gra na przewagi. W najważniejszym momencie odpowiedzialność wziął na siebie Wilfredo Leon, który popisał się asem serwisowym i pomógł biało-czerwonym przechylić szalę na swoją stronę. Polska wygrała 26:24 i objęła prowadzenie 1:0.

Także drugą partię lepiej rozpoczęli podopieczni Fabio Soliego. Tym razem bardzo dobrze funkcjonował duet Nik Mujanović – Rok Mozić, który napędzał słoweńską ofensywę i pozwalał rywalom utrzymywać przewagę. Polacy szukali odpowiedzi m.in. na środku siatki, gdzie swoich szans próbował Szymon Jakubiszak, ale pojedyncze udane akcje nie wystarczały, by odwrócić przebieg seta. Słoweńcy grali stabilniej, a niezwykle ważny moment nastąpił w końcówce. Z pola serwisowego zapunktował Sašo Štalekar, dzięki czemu jego drużyna prowadziła już 23:19. Takiej przewagi Słowenia nie zmarnowała. Ostatnie słowo należało do Jana Kozamernika, którego skuteczna akcja na środku zakończyła partię wynikiem 25:21. W całym meczu zrobiło się 1:1.

Po zmianie stron to reprezentacja Polski zdecydowanie lepiej rozpoczęła rywalizację. Biało-czerwoni od pierwszych akcji narzucili przeciwnikom swoje warunki, a bardzo dobrze prezentował się Kamil Semeniuk. Polakom pomagały również błędy własne Słoweńców i przewaga szybko zrobiła się wyraźna – podopieczni Nikoli Grbicia prowadzili 11:6. Semeniuk wraz z Bołądziem stanowili w tym fragmencie bardzo skuteczny duet, a przy wyniku 20:14 sytuacja reprezentacji Polski wyglądała już bardzo komfortowo. Słoweńcy spróbowali jeszcze wrócić do gry i zmniejszyli straty do 18:22, ale biało-czerwoni nie pozwolili im rozwinąć pościgu. Błąd rywali w polu zagrywki zakończył partię wynikiem 25:19, a Polska ponownie objęła prowadzenie w meczu – 2:1.

Czwarta odsłona początkowo również układała się nieźle dla reprezentacji Polski. Semeniuk utrzymywał dobrą dyspozycję, ale po drugiej stronie siatki cały czas niezwykle groźny pozostawał Nik Mujanović. Jego kontra pozwoliła Słoweńcom odskoczyć na 11:9. Wtedy ciężar gry na lewym skrzydle wziął na siebie Artur Szalpuk, którego kolejne skuteczne akcje pozwoliły Polakom odrobić straty i wyjść na prowadzenie 15:14. Sytuacja szybko ponownie się jednak odwróciła. Mujanović wciąż punktował, a słabsze przyjęcie biało-czerwonych utrudniało wyprowadzanie skutecznych ataków. Słowenia wykorzystała problemy gospodarzy i w końcówce prowadziła 23:20. Polacy nie zrezygnowali z walki – kapitalnie z pola zagrywki spisał się Jakub Majchrzak, dzięki któremu zrobiło się 24:23 dla rywali. Ostatnie słowo należało jednak do Mujanovicia. Słoweński atakujący przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny 25:23 i doprowadził do tie-breaka.

Decydującą partię lepiej rozpoczęli biało-czerwoni. Słoweńcy odpowiedzieli dobrą zagrywką Žigi Bračko, ale Polacy utrzymywali niewielką przewagę, którą następnie udało się wyraźnie powiększyć. Bardzo ważną rolę odegrał w tym fragmencie Artur Szalpuk. Jego dobra postawa w polu serwisowym pozwoliła reprezentacji Polski odskoczyć na 8:4. Biało-czerwonym wreszcie udało się również zatrzymać niezwykle skutecznego wcześniej Mujanovicia i przy wyniku 11:6 byli już bardzo blisko zwycięstwa. Słoweńcy wykorzystali jeszcze krótki przestój Polaków i zmniejszyli straty do 10:13, ale na więcej podopieczni Grbicia już im nie pozwolili. Symbolicznie ostatnia akcja również należała do Szalpuka, który zdobył punkt kończący spotkanie. Polska wygrała tie-breaka 15:11, a cały mecz 3:2.

Bołądź liderem, ale zwycięstwo wypracował cały zespół

Najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji Polski był Bartłomiej Bołądź, który zakończył spotkanie z dorobkiem 24 punktów. Atakujący szczególnie w pierwszej części meczu był jednym z najważniejszych elementów polskiej ofensywy. Po drugiej stronie dokładnie tyle samo punktów zdobył Mujanović, który przez większość spotkania pozostawał największym zagrożeniem dla biało-czerwonych.

Nikola Grbić korzystał jednak z szerokiego składu i otrzymywał pomoc od kolejnych zawodników. Semeniuk dał zespołowi bardzo dużo przede wszystkim w trzeciej partii, Szalpuk odegrał ważną rolę w końcówce spotkania, Leon dołożył niezwykle istotną zagrywkę w pierwszym secie, a Majchrzak pomógł jeszcze poderwać drużynę w czwartej odsłonie.

Nie był to idealny mecz w wykonaniu reprezentacji Polski. Biało-czerwoni mieli dobre momenty, ale zdarzały im się również przestoje, które Słowenia bezlitośnie wykorzystywała. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo. Polacy przetrwali pięciosetową przeprawę, znaleźli odpowiedź na świetnie dysponowanego Mujanovicia i rozpoczęli Memoriał Huberta Jerzego Wagnera od wygranej.

Polska – Słowenia 3:2

(26:24, 21:25, 25:19, 23:25, 15:11)

Polska: Komenda, Lemański, Leon, Fornal, Bołądź, Jakubiszak, Popiwczak (libero) oraz Nowak, Szalpuk, Semeniuk, Sasak, Firlej, Śliwka.

Słowenia: Planinšič, Kozamernik, Štalekar, Urnaut, Mozić, Mujanović, Kovačič (libero) oraz Najdič, Šen, Okroglič (libero), Bračko, Kržić.

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Memoriał Wagnera

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej