Wojciech Dudzik: Siatkówka nie wybacza błędów

Debiut w TAURON Lidze, zwycięstwo po pięciosetowym boju i statuetka MVP – Wojciech Dudzik z pewnością długo będzie wspominał spotkanie ze Ślepskiem Malow Suwałki. Jastrzębie Barkom prowadziło już 2:0, jednak gospodarze zdołali doprowadzić do tie-breaka. W decydującej partii więcej zimnej krwi zachowali goście, którzy wygrali 15:10 i przypieczętowali zwycięstwo. Po meczu Wojciech Dudzik opowiedział o emocjach związanych z debiutem, kulisach spotkania oraz znaczeniu wygranej dla zespołu. W rozmowie nie zabrakło również tematu presji, wsparcia kolegów i przygotowań do kolejnych ligowych wyzwań.

Marzena Janik: Na początek gratulacje. Wygraliście dwa pierwsze sety, ale rywale zdołali doprowadzić do tie-breaka. Co zmieniło się w Waszej grze w trzeciej i czwartej partii?

Wojciech Dudzik: Dziękujemy bardzo. Czy coś zmieniło się w naszej grze w trzecim bądź czwartym secie ? Nie powiedziałbym. Przeciwnik już po dwóch przegranych setach nie miał nic do stracenia i było to pewne, że będą próbować wszystkiego, aby odwrócić sytuację w meczu. Suwałki skutecznie zaczęły na nas napierać zagrywką i odrzuciły nas od siatki. Bardzo dobrze zagrali blokiem, co sprawiło to, że tych dwóch setów niestety nie udało nam się wygrać.

Po dwóch wygranych setach wydawało się, że jesteście na dobrej drodze do zwycięstwa za trzy punkty. Czy pojawiło się rozluźnienie, czy to Ślepsk poprawił swoją grę?

Według mnie nie pojawiło się rozluźnienie z naszej strony. Jak powiedziałem wcześniej Suwałki napierały w naszą stronę ze wszystkich sił, co przyniosło taki rezultat. Mamy sporo doświadczonych zawodników w zespole i każdy z nas wie, że nie ma chwili na rozluźnienie w meczu, bo siatkówka nie wybacza błędów i nie ważne jaki jest wynik zawsze może się on odwrócić w przeciwną stronę, czego nikt by nie chciał.

W decydującym secie ponownie przejęliście inicjatywę i wygraliście 15:10. Co okazało się kluczowe w tej partii?

Wydaje mi się, że kluczowe w tej partii meczu był element zagrywki i spokoju na boisku. Udało nam się super zacząć tego tie-breaka dwoma asami, co nam dało większą pewność siebie i lepsze wejście w seta, które w 100% wykorzystaliśmy. Przeważaliśmy już nad przeciwnikiem i utrzymywaliśmy kontrolowaną przewagę do samego końca.

W pierwszym secie gospodarze mocno nacisnęli w końcówce i niemal odrobili straty. Jak z perspektywy boiska wyglądała ta nerwowa końcówka?

To fakt, w niedzielnym meczu ten pierwszy set był bardzo kluczowy dla nas, aby dobrze wejść w mecz. W momencie, gdy przeciwnik dosłownie zrównał się z nami wynikiem, nie powiem, ja jako debiutant czułem mały stresik, ale już od początku gdy pojawiłem się w tej końcówce byłem pewien, że dowieziemy ten wynik i taką pewność siebie też mieli, i pomogli mi zbudować w sobie, chłopaki z zespołu, ponieważ po żadnym z nich nie było widać stresu ani jakiegoś strachu tylko skupienie na tym, aby dowieść ten wynik do końca.

Zagrywka była jednym z elementów, które pomogły Wam zbudować przewagę. Jak oceniasz Waszą postawę w tym elemencie?

Tak to prawda. Zagrywka w tym meczu była bardzo kluczowym elementem, skutecznie udało nam się odsunąć przeciwnika od siatki, co spowodowało ułatwienie naszej gry i to że mogliśmy w każdym momencie uspokoić grę.

Co to zwycięstwo oznacza dla zespołu i jak może wpłynąć na Waszą pewność siebie przed kolejnymi spotkaniami?

To zwycięstwo na pewno nas cieszy. Podniosło nas na duchu, ale nie możemy już od razu zakładać i być pewni tego, że każdy mecz będzie tak wyglądał. Udało nam się wypracować to zwycięstwo, ale teraz musimy już patrzeć na następne mecze, w piątek gramy również ważny mecz z Gorzowem i musimy jeszcze sporo rzeczy poprawić, aby powtórzyć wynik i dobrze zagrać.

Jakie emocje towarzyszyły Ci w związku z debiutem w Tauron Lidze i otrzymaniem statuetki dla najlepszego zawodnika?

(Śmiech) Ogólnie to śmieszna i taka dziwna sytuacja dla mnie. Przychodząc tutaj w ogóle nie zakładałem tego, że tak szybko uda mi się zadebiutować, a żeby zdobyć statuetkę MVP spotkania, to było dalekie moje marzenie. Wiedziałem o tym, że jest ją bardzo ciężko zdobyć w takim środowisku bardzo dobrych siatkarzy i w takiej lidze ,a tu proszę, trener zdecydował się na mnie postawić w pierwszym meczu, za co bardzo dziękuję. Za to duże zaufanie, bo pewnie nie była to łatwa decyzja. Jednak miałem zerowe doświadczenie w tej lidze. Dziękuję kolegom i sztabowi, którzy bardzo mocno mnie wspierali i pomagali w tym dla mnie bardzo stresującym momencie, bo nie ukrywam stres mnie zjadał z każdej strony. Tak, jak mówiłem, dzięki nim dałem radę. W skrócie po prostu chyba najlepszy debiut jaki mogłem sobie wymarzyć, ale wiem o tym, że muszę jeszcze mocniej pracować nad sobą, bo rywalizacja jest spora i zawsze jest coś do poprawy.

Mecz trwał pięć setów i wymagał sporej koncentracji do samego końca. Jak oceniasz Waszą dyspozycję fizyczną i mentalną?

Mecz był wyczerpujący z każdej strony. I tej fizycznej, i mentalnej. Wydaje mi się i mogę to powiedzieć, że bardzo dobrze przetrenowaliśmy ten długi i męczący okres przygotowawczy i jesteśmy właśnie gotowi na takie długie batalie pod każdym względem.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna, fot. Tauron Liga

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej