Sezon TAURON Ligi 2026/2027 rozpoczął się od ogromnej dawki emocji i kilku niespodziewanych rozstrzygnięć. Już pierwsza kolejka pokazała, że w nowych rozgrywkach nie będzie miejsca na łatwe zwycięstwa. Aż trzy z siedmiu spotkań zakończyły się tie-breakami, dwa mecze przyniosły zwycięstwa 3:0, a największą sensacją była porażka mistrza Polski, Aluronu CMC Warty Zawiercie, z beniaminkiem GKS-em Katowice. Nie zabrakło również spektakularnych powrotów – Norwid Częstochowa odwrócił losy meczu z Asseco Resovią, przegrywając już 0:2, natomiast Ślepsk Malow Suwałki odrobił dwusetową stratę w starciu z Jastrzębiem Barkom, choć ostatecznie musiał uznać wyższość rywali. Pewne zwycięstwo odniosła BOGDANKA LUK Lublin, a dramatyczne końcówki oglądali kibice w Bełchatowie i Chełmie. Oto podsumowanie wszystkich spotkań 1. kolejki.
GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0
(26:24, 25:23, 25:22)
MVP: Aleksa Batak
GKS Katowice: Batak, Superlak, Krulicki, Knigge, Szymański, Włodarczyk, Gregorowicz (libero) oraz Domagała, Ferens.
Aluron CMC Warta Zawiercie: Tavares Rodrigues, Bołądź, Kochanowski, Bieniek, Fornal, Kwolek, Popiwczak (libero) oraz Wright.
Największa sensacja inauguracyjnej kolejki wydarzyła się w Katowicach, gdzie beniaminek rozgrywek pokonał aktualnego mistrza Polski bez straty seta. GKS od pierwszych akcji pokazał, że nie zamierza ograniczać się do roli outsidera. Katowiczanie imponowali odwagą w ofensywie, skutecznością w bloku i przede wszystkim odpornością psychiczną w decydujących momentach. Pierwszy set przyniósł wyrównaną walkę, a gospodarze zdołali odrobić niewielkie straty i zwyciężyć po grze na przewagi 26:24. W drugiej partii GKS ponownie prezentował się bardzo dobrze, a skuteczne akcje Michała Superlaka, Jakuba Szymańskiego i Matthew Knigge pozwoliły gospodarzom utrzymywać kontakt punktowy z rywalami. Ważnym momentem był blok Knigge, po którym katowiczanie prowadzili 15:13, a następnie as serwisowy Wojciecha Włodarczyka. GKS zwyciężył 25:23 i znalazł się o krok od sprawienia ogromnej niespodzianki. W trzeciej odsłonie mistrzowie Polski próbowali jeszcze przejąć inicjatywę, ale gospodarze ponownie zachowali więcej spokoju. Od stanu 17:14 katowiczanie kontrolowali przebieg końcówki i zwyciężyli 25:22. Najskuteczniejszym zawodnikiem GKS-u był Michał Superlak, który zdobył 13 punktów, natomiast Wojciech Włodarczyk i Jakub Szymański dołożyli po 11 oczek. Statuetkę MVP otrzymał Aleksa Batak, który znakomicie kierował grą zespołu. Beniaminek rozpoczął więc sezon od spektakularnego zwycięstwa, a zawiercianie już na inaugurację przekonali się, że obrona mistrzowskiego tytułu będzie niezwykle wymagającym zadaniem.
PGE Projekt Warszawa – Energa Indykpol AZS Olsztyn 3:1
(27:29, 25:23, 25:17, 25:16)
MVP: Yurii Semeniuk
PGE Projekt Warszawa: Firlej, Semeniuk, Bednorz, Romano, Kłos, Tillie, Śliwka, Gomułka, Koppers, Lemański, Kozłowski, Strulak, Olenderek (libero), Wojtaszek (libero).
Energa Indykpol AZS Olsztyn: Kozub, Urbanowicz, Cieślik, Halaba, Karlitzek, Szwarc, Hawryluk (libero) oraz Sienkiewicz, Borkowski, Majchrzak.
PGE Projekt Warszawa rozpoczął sezon od zwycięstwa przed własną publicznością, choć spotkanie z Energą Indykpolem AZS Olsztyn nie od początku układało się po myśli gospodarzy. Olsztynianie, mimo nieobecności kontuzjowanego Jana Hadravy, od pierwszych akcji prezentowali się bardzo dobrze i potrafili nawiązać wyrównaną walkę z faworytem. Inauguracyjna partia przyniosła wiele emocji, a skuteczne zagrywki Pawła Cieślika pozwoliły przyjezdnym zwyciężyć po grze na przewagi 29:27. Drugi set również długo układał się po myśli olsztynian, którzy prowadzili jeszcze 16:14, ale warszawianie potrafili odwrócić losy partii. Ważną rolę odegrała zagrywka Bartosza Gomułki, a Projekt zwyciężył 25:23 i doprowadził do remisu. Od trzeciej odsłony gospodarze wyraźnie przejęli inicjatywę. Poprawili skuteczność w ofensywie, zaczęli lepiej funkcjonować w bloku i zagrywce, a po asie Jana Firleja prowadzili już 13:7. Warszawianie wygrali trzecią partię 25:17, a w czwartej nie pozostawili rywalom większych szans, triumfując 25:16. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Bartosz Bednorz, który zdobył 15 punktów, natomiast statuetkę MVP otrzymał Yurii Semeniuk. Projekt rozpoczął więc sezon od kompletu punktów, ale olsztynianie pokazali, że mimo osłabienia kadrowego potrafią postawić wymagającemu przeciwnikowi bardzo trudne warunki.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – BOGDANKA LUK Lublin 0:3
(23:25, 22:25, 21:25)
MVP: Aleks Grozdanow
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Kapica, Plak, Szymura, Pujol, Jakubiszak, Krawiecki, Fijałek (libero) oraz Rećko, Kosiba.
BOGDANKA LUK Lublin: Gueye, Komenda, Sawicki, Malinowski, Grozdanow, Takahashi, Ogawa (libero) oraz Gyimah, Sasak.
BOGDANKA LUK Lublin nie poszła w ślady mistrzów Polski z Zawiercia i rozpoczęła sezon od przekonującego zwycięstwa. Wicemistrzowie kraju pokonali na wyjeździe ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:0, choć gospodarze w dwóch pierwszych setach potrafili nawiązać wyrównaną walkę. Lublinianie znakomicie rozpoczęli spotkanie, a skuteczne akcje Aleksa Grozdanowa, Rana Takahasiego i Mikołaja Sawickiego pozwoliły im szybko wypracować przewagę 7:2. ZAKSA potrafiła jednak odrobić straty i doprowadzić do remisu 18:18, ale w końcówce więcej spokoju zachowali przyjezdni, którzy zwyciężyli 25:23. Druga odsłona była jeszcze bardziej wyrównana, a oba zespoły długo walczyły punkt za punkt. W decydujących momentach znakomicie zaprezentował się Sawicki, który zdobył trzy ważne punkty i pomógł LUK-owi wygrać 25:22. Trzeci set był już pokazem siły zespołu Stéphane’a Antigi. Lublinianie szybko objęli prowadzenie 6:1, a następnie konsekwentnie powiększali przewagę, kontrolując przebieg rywalizacji. ZAKSA próbowała jeszcze odrabiać straty, ale goście zwyciężyli 25:21, kończąc spotkanie bez straty seta. Najskuteczniejszym zawodnikiem przyjezdnych został Ran Takahashi, który zdobył 15 punktów, natomiast Mikołaj Sawicki dołożył 13 oczek. Aleks Grozdanow zakończył spotkanie z dorobkiem 11 punktów i odebrał statuetkę MVP. Po stronie ZAKSY najwięcej punktów zdobył Rafał Szymura – 14. Gospodarze, osłabieni kontuzją Quinna Isaacsona, mieli problemy z organizacją ofensywy, a mimo dobrych fragmentów nie potrafili zatrzymać skutecznie grających wicemistrzów Polski.
PGE GiEK Skra Bełchatów – Energa Trefl Gdańsk 3:1
(25:23, 19:25, 25:18, 31:29)
MVP: Michał Szalacha
PGE GiEK Skra Bełchatów: Souza, El Graoui, Pothron, Łomacz, Nowak, Szalacha, Kowalski (libero) oraz Kędzierski (libero).
Energa Trefl Gdańsk: Niemiec, Nasewicz, Orczyk, M’Baye, Gierżot, Worsley, Koykka (libero) oraz Nowakowski, Schulz, Kogut, Durski.
PGE GiEK Skra Bełchatów rozpoczęła sezon od niezwykle cennego zwycięstwa nad Energą Treflem Gdańsk, choć spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji, szczególnie w dramatycznej końcówce czwartej partii. Gospodarze dobrze weszli w mecz i po wyrównanej rywalizacji zwyciężyli w pierwszym secie 25:23. Gdańszczanie nie zamierzali jednak oddawać inicjatywy i w drugiej odsłonie zaprezentowali się zdecydowanie lepiej, wygrywając 25:19 i doprowadzając do remisu. Trzecia partia należała już do bełchatowian, którzy poprawili skuteczność w ofensywie i zwyciężyli 25:18. Najwięcej emocji dostarczyła jednak czwarta odsłona, w której oba zespoły walczyły o każdą piłkę, a losy seta rozstrzygnęły się dopiero po długiej grze na przewagi. Skra zachowała więcej spokoju w najważniejszych momentach, a decydujący punkt zdobył Alan Souza, popisując się asem serwisowym i kończąc partię wynikiem 31:29. Bohaterem spotkania został Michał Szalacha, który zdobył aż 23 punkty i zasłużenie odebrał statuetkę MVP. Bardzo dobrze zaprezentował się również Alan Souza, autor 21 oczek, z czego aż dziesięć zdobył w czwartej partii. Zouheir El Graoui dołożył 16 punktów, natomiast Antoine Pothron 14. Po stronie Trefla najskuteczniejszy był Aleksiej Nasewicz, który zdobył 24 punkty, a Michał Gierżot i Piotr Orczyk zakończyli spotkanie odpowiednio z dorobkiem 17 i 15 oczek. Skra rozpoczęła sezon od kompletu punktów, natomiast gdańszczanie mogą odczuwać niedosyt, ponieważ w czwartej partii mieli realną szansę na doprowadzenie do tie-breaka.
NEONET Norwid Częstochowa – Asseco Resovia Rzeszów 3:2
(26:28, 21:25, 25:22, 25:16, 15:13)
MVP: Oskar Madsen
NEONET Norwid Częstochowa: Popiela, Koukartsev, Coric, Madsen, Grzyb, Nowak, Jaglarski (libero) oraz Kiedos, Sługocki, Kurka, Jensen, Kowalski.
Asseco Resovia Rzeszów: Poręba, Szalpuk, Čebulj, Janusz, Butryn, Bartha, Zatorski (libero) oraz Kaczmarek, Nowak, Demyanenko, Kwasowski, Brand.
Jedno z najbardziej emocjonujących spotkań pierwszej kolejki rozegrano w Częstochowie, gdzie NEONET Norwid dokonał niezwykłego powrotu w rywalizacji z Asseco Resovią Rzeszów. Goście rozpoczęli mecz bardzo dobrze i po dwóch pierwszych setach prowadzili już 2:0. Inauguracyjna partia była niezwykle wyrównana, a o jej losach zadecydowała gra na przewagi, zakończona zwycięstwem rzeszowian 28:26. W drugiej odsłonie Resovia ponownie prezentowała się skuteczniej w najważniejszych momentach i triumfowała 25:21. Wydawało się, że przyjezdni są na dobrej drodze do wywiezienia z Częstochowy kompletu punktów, ale gospodarze nie zamierzali rezygnować z walki. Norwid poprawił organizację gry, zaczął skuteczniej wykorzystywać swoje okazje w ofensywie i wygrał trzecią partię 25:22. Jeszcze bardziej przekonująco częstochowianie zaprezentowali się w czwartej odsłonie, w której zdominowali rywali i zwyciężyli 25:16. O wszystkim musiał więc zadecydować tie-break, a ten dostarczył kibicom kolejnych ogromnych emocji. W decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy triumfowali 15:13 i przypieczętowali zwycięstwo 3:2. Bohaterem spotkania został Oskar Madsen, autor 26 punktów, który odebrał statuetkę MVP. Bardzo dobrze zaprezentował się również Pablo Koukartsev, zdobywca 19 oczek, a Jakub Nowak dołożył 11 punktów. Po stronie Resovii najskuteczniejszy był Karol Butryn, który zdobył 26 punktów, natomiast Artur Szalpuk zakończył mecz z dorobkiem 17 oczek. Dla Norwida było to niezwykle cenne zwycięstwo, pokazujące ogromną odporność psychiczną zespołu. Resovia musi natomiast żałować niewykorzystanej szansy na zwycięstwo po dwóch pierwszych setach.
Ślepsk Malow Suwałki – Jastrzębie Barkom 2:3
(23:25, 19:25, 25:22, 25:18, 10:15)
MVP: Wojciech Dudzik
Ślepsk Malow Suwałki: Nowakowski, Trinidad de Haro, Filipiak, Reichert, Usowicz, Asparuhov, Granieczny (libero) oraz Luengas, Pietraszko, Mariański (libero), Hendzelewski, Jankiewicz.
Jastrzębie Barkom: Pope, Elgert, Lorenc, Rohożyn, Szczurow, Dudzik, Firszt, Szymura (libero) oraz Hofer, Thelle, Tupczij, Potrykus.
Niezwykle emocjonujące spotkanie rozegrano w Suwałkach, gdzie Ślepsk Malow przegrał z Jastrzębiem Barkom 2:3, choć po dwóch przegranych setach potrafił doprowadzić do tie-breaka. Przyjezdni rozpoczęli rywalizację bardzo dobrze, skutecznie wykorzystując swoje okazje w ofensywie i stopniowo budując przewagę. W pierwszej partii prowadzili już 21:16, ale gospodarze zdołali odrobić straty i doprowadzić do remisu 23:23. W decydujących akcjach więcej skuteczności zachowali jednak goście, którzy zwyciężyli 25:23. Drugi set również należał do przyjezdnych, a ich skuteczna gra w ataku pozwoliła wygrać 25:19. Wydawało się, że spotkanie zakończy się w trzech partiach, ale trener Ślepska Piotr Graban zdecydował się na zmiany, które odmieniły obraz rywalizacji. Na parkiecie pojawili się między innymi Ignacio Luengas, Paweł Pietraszko i Bartosz Mariański, a gospodarze zaczęli prezentować się zdecydowanie lepiej. Trzecia partia zakończyła się zwycięstwem suwalczan 25:22, natomiast w czwartej odsłonie Ślepsk poszedł za ciosem i triumfował 25:18. O wszystkim musiał więc zadecydować tie-break, w którym przyjezdni ponownie przejęli inicjatywę. Jastrzębie Barkom od początku narzuciło gospodarzom własne tempo, a skuteczne akcje Adama Lorenca i Wojciecha Dudzika pozwoliły wypracować bezpieczną przewagę. Goście zwyciężyli 15:10, kończąc spotkanie wynikiem 3:2. Najskuteczniejszym zawodnikiem zwycięskiego zespołu był Adam Lorenc, który zdobył 24 punkty, natomiast Bartosz Firszt dołożył 19 oczek. Statuetkę MVP otrzymał Wojciech Dudzik, który zakończył spotkanie z dorobkiem 11 punktów, w tym pięciu asów serwisowych. Ślepsk może żałować niewykorzystanej szansy na zwycięstwo po znakomitym powrocie do gry, natomiast Jastrzębie Barkom rozpoczęło sezon od niezwykle cennej wygranej.
Podziemia Kredowe ChKS Chełm – Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski 2:3
(25:19, 22:25, 20:25, 25:22, 8:15)
MVP: Fabian Drzyzga
Podziemia Kredowe ChKS Chełm: Muzaj, Louati, Blankenau, Esfandiar, Swodczyk, Sapiński, Gruszczyński (libero) oraz Turski.
Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski: Kowalow, Marinović, Siwczyk, Dulski, Drzyzga, Mordyl, Jurczyk (libero) oraz Masłowski (libero), Czerwiński, Nurkiewicz, Kiciński, Więcławski.
Inauguracyjną kolejkę TAURON Ligi zakończyło niezwykle emocjonujące spotkanie w Chełmie, gdzie miejscowy ChKS przegrał z Cuprum Stilonem Gorzów Wielkopolski 2:3. Gospodarze znakomicie rozpoczęli rywalizację, a szczególnie dobrze prezentował się Amirhossein Esfandiar, którego skuteczne ataki pozwoliły szybko wypracować przewagę. ChKS kontrolował przebieg pierwszej partii i zwyciężył 25:19, obejmując prowadzenie 1:0. Drugi set również początkowo układał się po myśli chełmian, którzy prowadzili 12:9, ale gorzowianie potrafili odrobić straty i doprowadzić do remisu 19:19. W końcówce więcej spokoju zachowali goście, którzy zwyciężyli 25:22. Trzecia odsłona rozpoczęła się od zdecydowanej gry Stilonu, a po skutecznym bloku Aleksandara Stefanovicia przyjezdni prowadzili już 7:2. Gospodarze zdołali jeszcze doprowadzić do remisu 14:14, ale gorzowianie odpowiedzieli pięciopunktową serią i ostatecznie wygrali 25:20. Czwarta partia była niezwykle wyrównana, a oba zespoły długo walczyły punkt za punkt. Przełom nastąpił przy stanie 16:16, kiedy ChKS zdobył trzy punkty z rzędu i wypracował przewagę, której nie oddał już do końca seta. Skuteczny atak Esfandiara pozwolił gospodarzom zwyciężyć 25:22 i doprowadzić do tie-breaka. Decydująca partia miała jednak zupełnie inny przebieg. Stilon od początku zdominował rywali, błyskawicznie powiększając prowadzenie aż do stanu 13:4. ChKS nie potrafił znaleźć sposobu na zatrzymanie rozpędzonych przeciwników, a ostatnie dwa punkty zdobył Dawid Dulski, przypieczętowując zwycięstwo gości 15:8. Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był Amirhossein Esfandiar, który zdobył aż 26 punktów, natomiast Maciej Muzaj dołożył 19 oczek. Po stronie Stilonu wyróżnili się Dawid Dulski i Kowalow, którzy zdobyli po 23 punkty. Statuetkę MVP otrzymał Fabian Drzyzga, który znakomicie kierował grą gorzowian i odegrał kluczową rolę w zwycięstwie swojego zespołu.
Kolejka sensacji i wielkich powrotów
Pierwsza kolejka sezonu 2026/2027 przyniosła trzy pięciosetowe spotkania, co najlepiej pokazuje, jak wyrównana może być tegoroczna rywalizacja. Norwid Częstochowa, Jastrzębie Barkom i Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski potrzebowały tie-breaków, aby zapisać na swoim koncie pierwsze zwycięstwa, a każde z tych spotkań miało zupełnie inny przebieg.
Największą sensację sprawił GKS Katowice, który pokonał mistrza Polski, Aluron CMC Wartę Zawiercie, 3:0. Beniaminek nie tylko wygrał z jednym z głównych kandydatów do tytułu, ale zrobił to w imponującym stylu, zachowując więcej spokoju w decydujących momentach wszystkich trzech setów. Katowiczanie pokazali, że mogą być niezwykle niewygodnym przeciwnikiem także dla najbardziej utytułowanych zespołów.
Najbardziej przekonujące wejście w sezon zanotowała również BOGDANKA LUK Lublin. Wicemistrzowie Polski pokonali na wyjeździe ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle bez straty seta, a bardzo dobre występy Rana Takahasiego, Mikołaja Sawickiego i Aleksa Grozdanowa potwierdziły, że lublinianie dysponują wieloma ofensywnymi argumentami. Komplet punktów zdobyły także PGE Projekt Warszawa i PGE GiEK Skra Bełchatów, choć oba zespoły musiały zmierzyć się z bardzo ambitnie grającymi rywalami.
Największe emocje przyniosły jednak mecze drużyn, które potrafiły odwracać losy rywalizacji. Norwid Częstochowa dokonał niezwykłego powrotu ze stanu 0:2, pokonując Asseco Resovię po dramatycznym tie-breaku. Ślepsk Malow Suwałki również odrobił dwusetową stratę, ale w decydującej partii musiał uznać wyższość Jastrzębia Barkom. W Chełmie natomiast gospodarze dwukrotnie potrafili znaleźć sposób na pokonanie Stilonu, jednak w tie-breaku zostali całkowicie zdominowani przez gorzowian.
Pierwsza kolejka pokazała również, jak duże znaczenie może mieć skuteczność liderów ofensywy. Oskar Madsen i Karol Butryn zdobyli po 26 punktów w meczu Norwida z Resovią, Amirhossein Esfandiar zakończył spotkanie z Cuprum Stilonem z dorobkiem 26 oczek, a Michał Szalacha, Dawid Dulski, Kowalow i Adam Lorenc również zapisali na swoich kontach bardzo wysokie zdobycze punktowe.
Na szczególne wyróżnienie zasługują także rozgrywający, którzy odegrali kluczowe role w sukcesach swoich zespołów. Aleksa Batak znakomicie kierował grą GKS-u Katowice, Fabian Drzyzga poprowadził Cuprum Stilon do zwycięstwa w Chełmie, a Yurii Semeniuk i Wojciech Dudzik pokazali, jak duże znaczenie dla końcowego wyniku może mieć skuteczna gra środkowych.
Pierwsza kolejka dała więc kilka pierwszych odpowiedzi, ale postawiła jeszcze więcej pytań. Mistrzowie Polski muszą szybko wyciągnąć wnioski z sensacyjnej porażki, Resovia będzie chciała zrehabilitować się za niewykorzystaną szansę w Częstochowie, a beniaminek z Katowic już na inaugurację pokazał, że nie zamierza być jedynie dostarczycielem punktów.
Jedno jest pewne – jeśli kolejne tygodnie będą równie emocjonujące, sezon 2026/2027 TAURON Ligi może dostarczyć kibicom wyjątkowo dużo niespodzianek, dramatycznych końcówek i siatkarskich widowisk na najwyższym poziomie.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna
