Druga kolejka TAURON Ligi sezonu 2026/2027 przyniosła kolejne emocje, dwa pięciosetowe pojedynki i kilka niezwykle ważnych rozstrzygnięć. Po inauguracyjnej sensacji w Katowicach, gdzie mistrzowie Polski z Zawiercia przegrali z GKS-em, tym razem niespodziankę sprawiła PGE GiEK Skra Bełchatów, pokonując po tie-breaku PGE Projekt Warszawa. Katowiczanie potwierdzili natomiast, że ich zwycięstwo nad Wartą nie było przypadkiem, wygrywając kolejne pięciosetowe spotkanie, tym razem w Suwałkach. Pierwsze zwycięstwa w sezonie odniosły Aluron CMC Warta Zawiercie, Asseco Resovia Rzeszów oraz Energa Indykpol AZS Olsztyn. Szczególnie efektownie zaprezentowali się rzeszowianie, którzy nie dali najmniejszych szans ChKS-owi Chełm, a w ostatnim secie pozwolili gospodarzom zdobyć zaledwie 13 punktów. Pewne zwycięstwa odniosły również BOGDANKA LUK Lublin i Jastrzębie Barkom, które po dwóch kolejkach pozostają niepokonane. Wicemistrzowie Polski z Lublina jako jedyni nie stracili jeszcze seta i z kompletem sześciu punktów przewodzą ligowej tabeli. Nie zabrakło także znakomitych indywidualnych występów, a szczególne powody do zadowolenia mieli Alan Souza, Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Michał Superlak oraz Mateusz Poręba. Oto podsumowanie wszystkich siedmiu spotkań 2. kolejki.
Energa Indykpol AZS Olsztyn – NEONET Norwid Częstochowa 3:0
(25:18, 25:23, 25:18)
MVP: Arthur Szwarc
Energa Indykpol AZS Olsztyn: Karlitzek, Kozub, Urbanowicz, Halaba, Cieślik, Szwarc, Hawryluk (libero) oraz Sławiński, Sienkiewicz, Borkowski, Ciunajtis, Majchrzak.
NEONET Norwid Częstochowa: Kiedos, Popiela, Koukartsev, Coric, Madsen, Nowak, Jaglarski (libero) oraz Kufka, Kowalski, Jensen, Heslinga, Grzyb, Sługocki.
Energa Indykpol AZS Olsztyn szybko zrehabilitowała się za inauguracyjną porażkę z PGE Projektem Warszawa, odnosząc przekonujące zwycięstwo nad NEONET Norwidem Częstochowa. Gospodarze od początku spotkania prezentowali się bardzo dobrze, narzucając rywalom własne warunki gry i skutecznie wykorzystując atut własnej hali. W pierwszej partii olsztynianie szybko przejęli inicjatywę, a ich dobra organizacja gry pozwalała systematycznie powiększać przewagę. Częstochowianie, którzy kilka dni wcześniej dokonali imponującego powrotu w spotkaniu z Asseco Resovią Rzeszów, tym razem nie potrafili znaleźć odpowiedzi na skuteczną grę przeciwników. AZS kontrolował przebieg premierowej odsłony i zwyciężył 25:18. Znacznie więcej emocji przyniósł drugi set, w którym Norwid poprawił swoją dyspozycję i potrafił nawiązać wyrównaną walkę. Oba zespoły długo utrzymywały kontakt punktowy, a losy partii rozstrzygnęły się dopiero w końcówce. Więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy zwyciężyli 25:23 i znaleźli się o krok od zakończenia spotkania. W trzeciej odsłonie olsztynianie ponownie przejęli kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Skuteczniejsza ofensywa i większa regularność pozwoliły im wypracować bezpieczną przewagę, której nie oddali już do końca meczu. AZS wygrał 25:18, zamykając spotkanie bez straty seta. Dla olsztynian było to pierwsze zwycięstwo w sezonie, natomiast częstochowianie po efektownej inauguracji musieli tym razem pogodzić się z porażką.
BOGDANKA LUK Lublin – Energa Trefl Gdańsk 3:0
(25:22, 25:22, 25:21)
MVP: Wilfredo Leon
BOGDANKA LUK Lublin: Komenda, Takahashi, Grozdanow, Sasak, Leon, Gueye, Ogawa (libero) oraz Malinowski, Sawicki.
Energa Trefl Gdańsk: Worsley, Gierżot, Niemiec, Nasevich, Orczyk, M’Baye, Köykkä (libero) oraz Schulz, Stępień, Durski, Kogut.
BOGDANKA LUK Lublin potwierdziła znakomitą dyspozycję na początku sezonu, pokonując przed własną publicznością Energę Trefl Gdańsk 3:0. Wicemistrzowie Polski, którzy w pierwszej kolejce bez straty seta wygrali z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, ponownie zaprezentowali skuteczną i konsekwentną siatkówkę. Gdańszczanie nie zamierzali jednak ograniczać się do roli outsidera i przez znaczną część spotkania potrafili utrzymywać kontakt punktowy z faworytami. Pierwszy set przyniósł wyrównaną rywalizację, a przyjezdni starali się odpowiadać na skuteczne akcje gospodarzy. W najważniejszych momentach więcej spokoju zachowali jednak lublinianie, którzy zwyciężyli 25:22. Podobny przebieg miała druga odsłona. Trefl ponownie próbował dotrzymywać kroku przeciwnikom, ale gospodarze potrafili skutecznie wykorzystywać swoje możliwości ofensywne i utrzymywać przewagę w decydujących fragmentach. Drugi set również zakończył się wynikiem 25:22. W trzeciej partii gdańszczanie nadal ambitnie walczyli o przedłużenie spotkania, jednak BOGDANKA LUK nie pozwoliła sobie na utratę koncentracji. Gospodarze konsekwentnie realizowali swoje założenia i zwyciężyli 25:21, przypieczętowując drugi triumf w sezonie. Najważniejszą postacią spotkania był Wilfredo Leon, który zdobył 17 punktów i odebrał statuetkę MVP. Jego skuteczność w ataku oraz doświadczenie w rozgrywaniu najważniejszych akcji miały duże znaczenie dla końcowego wyniku. Lublinianie po dwóch kolejkach pozostali jedyną drużyną z kompletem sześciu punktów i bilansem setów 6:0, natomiast Trefl wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w nowych rozgrywkach.
Aluron CMC Warta Zawiercie – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(25:17, 25:22, 22:25, 32:30)
MVP: Tomasz Fornal
Aluron CMC Warta Zawiercie: Russell, Kochanowski, Bołądź, Tavares, Bieniek, Fornal, Popiwczak (libero) oraz Rychlicki, Wright, Kwolek.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Kapica, Plak, Szymura, Pujol, Jakubiszak, Krawiecki, Fijałek (libero) oraz Rećko, Kania, Zimmermann, Maciejewski, Kosiba.
Aluron CMC Warta Zawiercie szybko podniosła się po sensacyjnej porażce z GKS-em Katowice i odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1. Mistrzowie Polski przystępowali do tego spotkania pod dużą presją, ponieważ po nieudanej inauguracji potrzebowali kompletu punktów, aby nie stracić kontaktu z ligową czołówką. Gospodarze znakomicie rozpoczęli rywalizację, od pierwszych akcji prezentując znacznie większą skuteczność niż kilka dni wcześniej. Warta szybko przejęła inicjatywę, dobrze funkcjonowała w ofensywie i nie pozwalała przeciwnikom na rozwinięcie skrzydeł. Pierwsza partia zakończyła się pewnym zwycięstwem zawiercian 25:17. W drugim secie ZAKSA poprawiła swoją grę i próbowała nawiązać bardziej wyrównaną walkę, jednak gospodarze nadal potrafili skutecznie rozstrzygać najważniejsze akcje. Zawiercianie zwyciężyli 25:22 i objęli prowadzenie 2:0. Kędzierzynianie nie zamierzali jednak poddawać się bez walki. W trzeciej odsłonie zaprezentowali się znacznie lepiej, poprawili skuteczność i potrafili wykorzystać słabsze fragmenty gry rywali. ZAKSA wygrała 25:22, przedłużając spotkanie i dając sobie szansę na doprowadzenie do tie-breaka. Najwięcej emocji przyniósł czwarty set, w którym oba zespoły toczyły niezwykle zaciętą walkę. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować rozstrzygającej przewagi, a końcówka zamieniła się w prawdziwy siatkarski thriller. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali zawiercianie, którzy zwyciężyli po długiej grze na przewagi 32:30, zamykając całe spotkanie wynikiem 3:1. Statuetkę MVP otrzymał Tomasz Fornal, jeden z najważniejszych zawodników gospodarzy. Zwycięstwo pozwoliło mistrzom Polski zdobyć pierwsze trzy punkty w sezonie, natomiast ZAKSA po dwóch kolejkach nadal pozostaje bez wygranej.
Ślepsk Malow Suwałki – GKS Katowice 2:3
(22:25, 25:16, 23:25, 25:22, 11:15)
MVP: Michał Superlak
Ślepsk Malow Suwałki: Filipiak, Asparuhov, Nowakowski, Usowicz, Trinidad de Haro, Luengas, Granieczny (libero) oraz Pietraszko, Hendzelewski, Jankiewicz, Łysoń, Macyra, Mariański (libero).
GKS Katowice: Batak, Superlak, Ferens, Szymański, Knigge, Hudzik, Gregorowicz (libero) oraz Quiroga, Domagała, Krulicki, Schmidt, Pająk, Waloch (libero).
GKS Katowice po raz kolejny udowodnił, że znakomity występ w inauguracyjnym spotkaniu z Aluronem CMC Wartą Zawiercie nie był dziełem przypadku. Tym razem katowiczanie pokonali na wyjeździe Ślepsk Malow Suwałki 3:2, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie. Spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji, a oba zespoły przez pięć setów walczyły o niezwykle cenne ligowe punkty. Pierwsza partia była wyrównana, ale w końcówce więcej skuteczności zachowali goście, którzy zwyciężyli 25:22. Gospodarze odpowiedzieli jednak bardzo zdecydowanie. W drugim secie Ślepsk poprawił organizację gry, skuteczniej wykorzystywał swoje okazje w ofensywie i szybko przejął inicjatywę. Suwalczanie zdominowali rywali, wygrywając 25:16 i doprowadzając do remisu. Trzecia odsłona ponownie przyniosła zaciętą rywalizację, a o jej losach zadecydowały pojedyncze akcje w końcówce. Tym razem skuteczniejsi okazali się katowiczanie, którzy zwyciężyli 25:23 i objęli prowadzenie 2:1. Ślepsk nie zamierzał jednak oddawać meczu. W czwartej partii gospodarze ponownie podjęli walkę, a ich determinacja pozwoliła doprowadzić do zwycięstwa 25:22. O końcowym rozstrzygnięciu musiał więc zadecydować tie-break. W piątym secie GKS potrafił zachować większą skuteczność w najważniejszych momentach i zwyciężył 15:11, przypieczętowując wygraną 3:2. Największym bohaterem spotkania został Michał Superlak, który zdobył 23 punkty i odebrał statuetkę MVP. Atakujący katowickiej drużyny był jednym z najważniejszych ogniw ofensywy, a jego dobra dyspozycja miała istotne znaczenie dla końcowego rezultatu. GKS po dwóch kolejkach pozostaje niepokonany i z pięcioma punktami znajduje się w ścisłej czołówce tabeli. Ślepsk po raz drugi w sezonie musiał natomiast pogodzić się z porażką po pięciosetowej walce.
Stilon Gorzów – Jastrzębie Barkom 0:3
(17:25, 22:25, 21:25)
MVP: Adam Lorenc
Stilon Gorzów: Kovalov, Dulski, Drzyzga, Czerwiński, Mordyl, Stefanović, Masłowski (libero) oraz Nurkiewicz, Marinović, Kiciński, Jurczyk.
Jastrzębie Barkom: Pope, Elgert, Lorenc, Rohozhyn, Dudzik, Szymura (libero) oraz Tupchii, Potrykus, Adamczyk.
Jastrzębie Barkom kontynuuje bardzo dobry początek sezonu i po raz drugi z rzędu odniosło zwycięstwo, tym razem pokonując na wyjeździe Stilon Gorzów 3:0. Po niezwykle emocjonującym inauguracyjnym spotkaniu ze Ślepskiem Malow Suwałki, w którym zespół wygrał dopiero po tie-breaku, tym razem przyjezdni nie pozwolili rywalom na doprowadzenie do podobnego scenariusza. Od pierwszych akcji goście prezentowali się bardzo pewnie, skutecznie wykorzystywali swoje okazje w ofensywie i szybko zaczęli budować przewagę. Gorzowianie próbowali odpowiadać na kolejne akcje przeciwników, ale mieli problemy z utrzymaniem odpowiedniej regularności. Jastrzębie Barkom kontrolowało przebieg pierwszego seta i zwyciężyło 25:17, wyraźnie zaznaczając swoją przewagę. Druga odsłona przyniosła bardziej wyrównaną rywalizację. Gospodarze poprawili skuteczność i potrafili dłużej utrzymywać kontakt punktowy z przeciwnikami. W najważniejszych momentach więcej spokoju zachowali jednak przyjezdni, którzy zwyciężyli 25:22 i objęli prowadzenie 2:0. W trzecim secie Stilon próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, ale Jastrzębie Barkom konsekwentnie realizowało swoje założenia. Goście utrzymywali przewagę i nie pozwalali gospodarzom na przejęcie inicjatywy w decydujących fragmentach. Ostatecznie wygrali 25:21, zamykając całe spotkanie bez straty seta. Dla zespołu z Gorzowa była to pierwsza porażka w sezonie, natomiast Jastrzębie Barkom dzięki drugiemu zwycięstwu zgromadziło pięć punktów i awansowało na drugie miejsce w tabeli. Dwa zwycięstwa w dwóch pierwszych spotkaniach pokazują, że drużyna dobrze rozpoczęła nowe rozgrywki i może być wymagającym przeciwnikiem dla kolejnych rywali.
PGE GiEK Skra Bełchatów – PGE Projekt Warszawa 3:2
(25:17, 25:22, 15:25, 23:25, 15:12)
MVP: Alan Souza
PGE GiEK Skra Bełchatów: Łomacz, Pothron, El Graoui, Nowak, Szalacha, Souza, Kowalski (libero) oraz Grobelny, Żakieta, Zawalski, Bień, Tokajuk.
PGE Projekt Warszawa: Firlej, Bednorz, Semeniuk, Romano, Tillie, Lemański, Wojtaszek (libero) oraz Kłos, Kozłowski, Strulak, Koppers, Gomułka, Olenderek.
Jedno z najbardziej emocjonujących spotkań drugiej kolejki rozegrano w Bełchatowie, gdzie PGE GiEK Skra pokonała PGE Projekt Warszawa 3:2, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie. Gospodarze znakomicie rozpoczęli rywalizację i przez dwa pierwsze sety prezentowali się zdecydowanie lepiej od faworyzowanych przeciwników. Skra od początku narzuciła warszawianom własne warunki, imponując skutecznością w ofensywie oraz dobrą organizacją gry. Pierwszą partię bełchatowianie wygrali bardzo pewnie 25:17, a w drugiej ponownie zachowali większą skuteczność w decydujących momentach, zwyciężając 25:22. Wydawało się, że gospodarze są na najlepszej drodze do zakończenia spotkania bez straty seta, ale Projekt nie zamierzał rezygnować z walki. Warszawianie zdecydowanie poprawili swoją dyspozycję w trzeciej odsłonie, przejęli inicjatywę i rozbili rywali 25:15. Czwarta partia była znacznie bardziej wyrównana, a oba zespoły długo walczyły punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali przyjezdni, którzy zwyciężyli 25:23 i doprowadzili do tie-breaka. Decydujący set ponownie przyniósł ogromne emocje. Skra potrafiła odzyskać skuteczność, a ważne akcje Michała Szalachy, Grzegorza Łomacza i Alana Souzy pozwoliły gospodarzom wypracować przewagę. Brazylijski atakujący był jednym z najważniejszych zawodników na parkiecie, a jego skuteczność miała ogromne znaczenie dla końcowego wyniku. Bełchatowianie wygrali 15:12, przypieczętowując niezwykle cenny triumf nad jednym z kandydatów do walki o medale. Alan Souza zakończył spotkanie z dorobkiem 22 punktów, w tym czterech bloków i dwóch asów serwisowych, i zasłużenie odebrał statuetkę MVP. Bardzo dobrze zaprezentował się również Michał Szalacha, który zdobył 17 punktów i odegrał ważną rolę w decydującej odsłonie. Skra po dwóch kolejkach ma na koncie dwa zwycięstwa i pięć punktów, natomiast Projekt, mimo ambitnej pogoni i odrobienia dwusetowej straty, musiał pogodzić się z pierwszą porażką w sezonie.
Podziemia Kredowe ChKS Chełm – Asseco Resovia Rzeszów 0:3
(19:25, 17:25, 13:25)
MVP: Mateusz Poręba
Podziemia Kredowe ChKS Chełm: Muzaj, Louati, Turski, Esfandiar, Swodczyk, Imahashi, Gruszczyński (libero) oraz Olszewski, Blankenau, Nowik.
Asseco Resovia Rzeszów: Poręba, Demyanenko, Szalpuk, Čebulj, Janusz, Butryn, Zatorski (libero) oraz Kaczmarek.
Asseco Resovia Rzeszów odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując na wyjeździe Podziemia Kredowe ChKS Chełm 3:0. Rzeszowianie, którzy na inaugurację rozgrywek niespodziewanie przegrali po tie-breaku z Norwidem Częstochowa, tym razem nie pozostawili rywalom najmniejszych złudzeń. Goście od pierwszych akcji narzucili gospodarzom własne warunki, imponując skutecznością w ataku, mocną zagrywką oraz bardzo dobrą organizacją gry. Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej walki, ale Resovia szybko zaczęła budować przewagę. Ważną rolę odegrał Marcin Janusz, którego zagrywka pozwoliła rzeszowianom odskoczyć na 8:5. Goście konsekwentnie powiększali prowadzenie, a skuteczne akcje Mateusza Poręby, Karola Butryna i Artura Szalpuka pozwoliły im kontrolować przebieg partii. Przy stanie 14:8 przewaga Resovii była już wyraźna, a mimo prób odrabiania strat gospodarze nie potrafili odwrócić losów seta. Rzeszowianie zwyciężyli 25:19 i objęli prowadzenie 1:0. W drugiej odsłonie goście ponownie dobrze rozpoczęli rywalizację, szybko odskakując na 8:4. Chełmianie nie zamierzali jednak rezygnować z walki. Dobra postawa Amina Esfandiara, szczególnie w polu zagrywki, pozwoliła gospodarzom odrobić straty i doprowadzić do remisu 10:10. Był to jednak ostatni moment, w którym ChKS mógł realnie zagrozić rywalom. Resovia odpowiedziała znakomitą serią zagrywek Danny’ego Demyanenki, odzyskując czteropunktowe prowadzenie (14:10). Rzeszowianie poprawili również skuteczność w bloku i ofensywie, dzięki czemu systematycznie powiększali przewagę. Przy stanie 17:11 gospodarze mieli już bardzo trudne zadanie, a goście konsekwentnie zmierzali po zwycięstwo. Drugiego seta skutecznym atakiem zakończył Artur Szalpuk, ustalając wynik na 25:17. Trzecia partia była już prawdziwym pokazem siły zespołu Gheorghe Crețu. Resovia od początku kontrolowała wydarzenia na parkiecie, a skuteczne akcje Butryna, Poręby i Demyanenki pozwalały szybko budować przewagę. Po dobrej zagrywce Butryna rzeszowianie prowadzili 9:6, a następnie powiększyli dystans do 13:8 i 15:8. Chełmianie mieli coraz większe problemy z przyjęciem i konstruowaniem skutecznych akcji, natomiast goście wykorzystywali niemal każdą nadarzającą się okazję. Przy stanie 22:11 zwycięstwo Resovii było już przesądzone. Ostatecznie rzeszowianie wygrali trzecią partię aż 25:13, zamykając całe spotkanie bez straty seta. Statuetkę MVP otrzymał Mateusz Poręba, który zdobył 10 punktów. Najskuteczniejszym zawodnikiem Resovii był Danny Demyanenko z dorobkiem 11 oczek, natomiast Artur Szalpuk i Karol Butryn dołożyli po 10 punktów. Po stronie ChKS-u najwięcej punktów zdobył Amin Esfandiar – 8, a Maciej Muzaj zakończył spotkanie z dorobkiem 7 oczek. Resovia dzięki zwycięstwu zdobyła trzy punkty i awansowała do czołowej piątki tabeli, natomiast chełmianie nadal czekają na pierwszą wygraną w sezonie.
Bełchatów zaskoczył, Katowice potwierdziły formę, a Lublin nie zwalnia tempa. Druga kolejka pełna emocji!
Druga kolejka TAURON Ligi pokazała, że początek sezonu 2026/2027 może przynieść wiele niespodziewanych rozstrzygnięć. Po sensacyjnej porażce mistrzów Polski z Zawiercia na inaugurację tym razem najwięcej powodów do radości mieli kibice w Bełchatowie. PGE GiEK Skra pokonała PGE Projekt Warszawa 3:2, udowadniając, że potrafi skutecznie rywalizować z zespołami aspirującymi do najwyższych lokat. Szczególnie imponująca była postawa gospodarzy w tie-breaku, ponieważ wcześniej pozwolili warszawianom odrobić dwusetową stratę. Znakomite spotkanie rozegrał Alan Souza, który zdobył 22 punkty i odebrał statuetkę MVP, a ważną rolę odegrał również Michał Szalacha, autor 17 oczek.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje także GKS Katowice, który po sensacyjnym zwycięstwie nad Wartą Zawiercie ponownie pokazał ogromną odporność psychiczną. Katowiczanie tym razem wygrali w Suwałkach po pięciosetowej walce, a liderem ofensywy był Michał Superlak, zdobywca 23 punktów. Dwa zwycięstwa w dwóch pierwszych kolejkach i pięć punktów na koncie to znakomity początek sezonu dla drużyny, która już teraz udowadnia, że może sprawiać problemy nawet najbardziej wymagającym przeciwnikom.
Najbardziej regularnym zespołem pozostaje jednak BOGDANKA LUK Lublin. Wicemistrzowie Polski po zwycięstwie nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle tym razem pokonali Energę Trefl Gdańsk, ponownie nie tracąc seta. Lublinianie jako jedyni mają na koncie komplet sześciu punktów i bilans setów 6:0, co pozwala im przewodzić ligowej tabeli. W spotkaniu z Treflem znakomicie zaprezentował się Wilfredo Leon, który zdobył 17 punktów i odebrał statuetkę MVP.
Ważne zwycięstwo odniosła również Aluron CMC Warta Zawiercie. Mistrzowie Polski po nieudanej inauguracji potrzebowali przełamania i osiągnęli swój cel, pokonując ZAKSĘ 3:1. Najwięcej emocji przyniosła czwarta partia, którą zawiercianie wygrali po dramatycznej końcówce 32:30. Statuetkę MVP otrzymał Tomasz Fornal, a zwycięstwo pozwoliło Warcie zdobyć pierwsze trzy punkty w sezonie.
Bardzo przekonująco zaprezentowała się Asseco Resovia Rzeszów. Po inauguracyjnej porażce z Norwidem częstochowskim rzeszowianie nie pozostawili najmniejszych złudzeń ChKS-owi Chełm, wygrywając 3:0. Szczególnie jednostronna była trzecia partia, zakończona wynikiem 25:13. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Mateusz Poręba, a bardzo dobrze zaprezentowali się również Danny Demyanenko, Artur Szalpuk i Karol Butryn.
Na uwagę zasługuje również Jastrzębie Barkom, które po pięciosetowym zwycięstwie w pierwszej kolejce tym razem pokonało Stilon Gorzów bez straty seta. Pięć punktów po dwóch spotkaniach pozwoliło drużynie zająć drugie miejsce w tabeli. Pierwszy triumf odniosła natomiast Energa Indykpol AZS Olsztyn, która pewnie pokonała Norwid Częstochowa 3:0.
Po drugiej kolejce na czele tabeli znajduje się BOGDANKA LUK Lublin z sześcioma punktami. Po pięć oczek zgromadziły Jastrzębie Barkom, GKS Katowice i PGE GiEK Skra Bełchatów, natomiast Asseco Resovia Rzeszów oraz PGE Projekt Warszawa mają po cztery punkty. W trudnej sytuacji znalazły się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Energa Trefl Gdańsk, które po dwóch spotkaniach pozostają bez punktów.
Druga seria spotkań pokazała również, że nie brakuje zawodników znajdujących się już na początku sezonu w bardzo dobrej dyspozycji. Alan Souza, Michał Superlak i Wilfredo Leon potwierdzili swoją skuteczność w ofensywie, Tomasz Fornal odegrał ważną rolę w przełamaniu Warty, a Mateusz Poręba i Michał Szalacha wyróżnili się w grze na środku siatki. Wszystko wskazuje na to, że kolejne tygodnie przyniosą jeszcze więcej emocji, a walka o miejsca w ligowej czołówce będzie niezwykle interesująca.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna
