Agata Michalewicz: Przyjechałyśmy tutaj po to, żeby wygrać Puchar Polski i będziemy walczyć do ostatniej piłki

Przed półfinałowym starciem TAURON Pucharu Polski Kobiet w Elblągu siatkarki BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała stoją przed kolejną szansą walki o trofeum. Rok temu bielszczanki również znalazły się w najlepszej czwórce turnieju, a tegoroczna edycja znów stawia przed nimi wysokie wymagania. O doświadczeniu z poprzedniego sezonu, mentalnym podejściu do pucharowego grania, rywalizacji z pierwszoligowym NETLAND MKS Kalisz oraz roli zespołowości i emocji w meczach o wszystko opowiada Agata Michalewicz.

Zuzanna Żeleźnik: BKS był w półfinale Pucharu Polski także rok temu. Czy to doświadczenie pomaga w podejściu do takiego meczu, czy wręcz przeciwnie — rodzi oczekiwania, z którymi trzeba umieć sobie poradzić?

Agata Michalewicz: Myślę, że na pewno dziewczynom, które miały możliwość grania tutaj rok temu w półfinale Pucharu Polski, to doświadczenie bardzo pomaga. Jest im łatwiej wejść w takie mecze i skontrolować emocje. Czy rodzi to oczekiwania? Na pewno jako zespół przyjechałyśmy tutaj po to, żeby wygrać Puchar Polski. Myślę, że każda drużyna przyjechała tu w jednym celu, więc oczekiwania są jasne. Nie dlatego, że BKS był rok temu w półfinale, ale dlatego, że mamy wysokie ambicje i na pewno będziemy walczyć do ostatniej piłki.

W Pucharze Polski nie ma „łatwych” rywali, ale teraz mierzycie się z zespołem z 1. ligi. Jak zachować maksymalną koncentrację i nie pozwolić, by historia rywala stała się dodatkowym bodźcem przeciwko Wam?
Myślę, że do tego meczu musimy podejść bardzo skoncentrowane. Dla niektórych z nas będzie to pierwsze spotkanie na takim poziomie Pucharu Polski, więc na pewno kluczowe będzie opanowanie emocji. Pierwszy stres na pewno się pojawi i to jest absolutnie normalne. Musimy skupić się na każdej piłce, bo tak naprawdę siatkówka jest jedna — potrafimy w nią grać. Jeśli każda dołoży swoją cegiełkę, to koncentracja i dobra siatkówka przyjdą same, a kibice zobaczą ciekawe widowisko.

W takich meczach często to faworyt ma więcej do stracenia. Jak ważna będzie cierpliwość i kontrola emocji od pierwszych piłek?
Bardzo ważna. Zespół, który szybciej opanuje tę sferę emocjonalną, na pewno będzie w lepszej sytuacji i będzie mógł pozwolić sobie na większą swobodę w grze.

Patrząc na formę zespołu w TAURON Lidze — czy czujecie, że przyjeżdżacie do Elbląga w odpowiednim momencie sezonu?

Myślę, że tak — jesteśmy gotowe. Od początku sezonu widać, że każda z nas zrobiła duży postęp. Praca na treningach, zarówno z naszej strony, jak i przede wszystkim ze strony sztabu, jest wykonywana bardzo dobrze. Widzimy lepsze zgranie zespołu, a to zdecydowanie działa na naszą korzyść. Przyleciałyśmy do Elbląga prosto z Włoch, więc zmęczenie na pewno było, ale miałyśmy jeden dzień na regenerację. Myślę, że jutro będziemy już w pełni zmobilizowane i z nową energią wyjdziemy na mecz z Kaliszem.

NETLAND MKS Kalisz gra bez presji, a takie zespoły potrafią być bardzo niewygodne. Co może być dla Was największym zagrożeniem w tym konkretnym zestawieniu?

Ekipa z Kalisza jest naprawdę dobrym zespołem. Przygotowujemy się do tego meczu tak jak do każdego innego. Nie skupiam się na tym, co może być dla nas największym zagrożeniem, ale bardziej na tym, co my możemy zrobić, żeby zagrać jak najlepiej. To będzie bardzo dobre widowisko. Dla nas kluczowe będzie skupienie od pierwszej piłki, walka o każdy punkt i to, żeby nie dać się zdekoncentrować. To będzie najważniejsze.

Czy w drużynie jest ktoś, kto w takich momentach rozładowuje napięcie, a ktoś, kto je… podkręca?
Mamy dużo doświadczonych zawodniczek, które od lat grają w TAURON Lidze i kilkukrotnie były na turnieju finałowym Pucharu Polski. Na pewno taką zawodniczką jest Kertu Laak, która wnosi na boisko bardzo dobrą energię. Po udanych akcjach czy zdobytych punktach pokazuje sportową agresję, która napędza cały zespół. Nie bez powodu jest naszą kapitan. Każda z nas też się nawzajem uzupełnia. Jesteśmy drużyną, która bardzo się wspiera i pomaga sobie na boisku. Jest dobra komunikacja — zarówno emocjonalna, jak i taktyczna. To właśnie jeden z powodów, dla których zrobiłyśmy tak duży postęp. Na początku sezonu ta komunikacja bywa słabsza, a teraz, gdy cały czas jesteśmy razem, jest zdecydowanie lepsza.

Szybkie strzały

Puchar Polski: nagroda czy dodatkowa presja?
Zdecydowanie nagroda.

Grać jako faworyt czy outsider — co trudniejsze mentalnie?
Gra jako faworyt wiąże się z większą presją i może być trudniejsza, ale nie jest to coś nie do przejścia.

W pucharze ważniejsze są: detale czy emocje?
Jedno i drugie. Detale są bardzo ważne, ale emocje też mają kluczowe znaczenie. Na emocjach cały czas się gra, one zmieniają się z seta na set i z akcji na akcję, szczególnie w turnieju finałowym Pucharu Polski.

Jedno słowo, które najlepiej opisuje BKS przed tym turniejem:
Zespołowość i waleczność.

Zespół z 1. ligi — większa czujność czy większa swoboda?
Zdecydowanie większa czujność, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie siatki.

Wolisz prowadzić od początku czy gonić wynik?
Zdecydowanie prowadzić od początku — wtedy głowa jest spokojniejsza i łatwiej nabrać pewności siebie. Gonić wynik też czasami bywa dobre, bo uruchamia wolę walki, ale jednak wolę prowadzić od początku.

Rozmawiała Zuzanna Żeleźnik

Źródło: Informacja własna