Mariusz Marcyniak: Kluczowa była wiara w zwycięstwo

Wygrana w Bełchatowie po przegranym do 12 pierwszym secie to coś więcej niż tylko kolejne ligowe punkty. InPost ChKS Chełm po raz kolejny udowodnił, że potrafi podnosić się z bardzo trudnych momentów i grać swoją siatkówkę bez kompleksów — nawet na parkiecie tak wymagającym jak hala PGE Skry. O kulisach odwrócenia losów meczu, mentalnej sile zespołu i znaczeniu tego zwycięstwa w dalszej walce o ligowy byt opowiada Mariusz Marcyniak.

Zuzanna Żeleźnik: Wygrana 3:1 w Bełchatowie to kolejny sygnał, że ChKS nie boi się żadnego rywala. Co było kluczowe, że po bardzo mocnym pierwszym secie Skry potrafiliście przejąć inicjatywę i odwrócić losy meczu?

Mariusz Marcyniak: Kluczowa była wiara w zwycięstwo mimo wysoko przegranego pierwszego seta. W siatkówkę na szczęście gra się do 3 wygranych setów i nawet jak przegrywa się do 12 to dalej można zgarnąć pełną pulę w co bardzo wierzyliśmy .

Po pierwszym secie przegranym aż 12:25 łatwo się „zaciąć”. Co padło w waszej ławce albo między wami na boisku, że zamiast nerwowości pojawiła się jeszcze większa determinacja?

Pełna zgoda, bardzo łatwo się zaciąć bo ten wynik wziął się z bardzo dobrej gry Skry która ograniczyła Nas praktycznie w każdym elemencie. Najważniejsze że nie zwiesiliśmy głów. A między setami powiedzieliśmy sobie że dla Nas mecz zaczyna się raz jeszcze i wyrzucamy z głowy tego wysoko przegranego seta.

Skra w pierwszym secie narzuciła bardzo duże tempo. Co zmieniliście w swoim systemie gry, że w kolejnych partiach potrafiliście skutecznie neutralizować ich atuty?

Nie było żadnych konkretnych zmian. Stwierdziliśmy że pierwszy set był fatalny w Naszym wykonaniu i jeśli chcemy wrócić do tego spotkania to musimy wejść na dużą większa jakość w każdym elemencie i to się udało. 

W statystykach widać, że po pierwszym secie wyraźnie ograniczyliście własne błędy, zwłaszcza w ataku. To była bardziej kwestia zmiany decyzji na boisku czy po prostu większego spokoju w grze?

To była poprawa jakości Naszej gry. Oczywiście próbowaliśmy wejść na wysoki poziom już od seta 1 ale przeciwnik Nam na to nie pozwolił nawet na chwilę.

Z perspektywy bloku Skra często grała pierwszym tempem i szeroko skrzydłami. Jak wyglądało czytanie ich rozegrania w kolejnych setach i na ile to ułatwiło wam obronę?

Jeśli taki rozgrywający jak Grzegorz Łomacz ma dograną piłkę do siatki to blokujący z drugiej strony mają dużo kłopotów. Grzesiek to doświadczony rozgrywający który wie jak prowadzić zespół a przede wszystkim oszukać środkowego po przeciwnej stronie siatki. Od drugiego seta Nasz system blok-obrona działał dużo lepiej bo potrafiliśmy odrzucić Skrę od siatki Nasza dobra zagrywka.

Trzeci set był prawdziwym rollercoasterem — od wyraźnej przewagi Chełma po nerwową końcówkę. Co Twoim zdaniem najbardziej pomogło wam zachować spokój w decydujących akcjach?

Za chwilę to będzie Naszym znakiem firmowym (śmiech). Już nie pamiętam ile razy w tym sezonie potrafiliśmy prowadzić 24-21 żeby stracić za chwilę 3 pkt i walczyć w końcówce. Na szczęście ostatnio końcówki są Naszą mocną stroną ale nie zazdroszczę Naszym kibicom bo myślę że podnosimy im ciśnienie. Jeśli chodzi o 3 seta w Bełchatowie to byliśmy po prostu na siebie źli że potrafiliśmy stracić dużą przewagę i nie możemy dopuścić do tego żeby uciekł Nam z rąk.

Bardzo często wracacie do gry mimo trudnych momentów. Czy odporność mentalna i cierpliwość można już uznać za znak firmowy tego zespołu?

Myślę że tak. Od początku sezonu każdy wróżył Nam spadek i ostatnie miejsce w tabeli a my się z tym po prostu nie zgodziliśmy. Wierzymy w swoje umiejętności i przede wszystkim wierzmy że wszystko jest możliwe co liga w tym roku pokazała już niejednokrotnie.

Z boku wyglądało to tak, jakby odpowiedzialność była rozłożona na kilku zawodników, a nie na jednego lidera. Jak ważna w takim meczu była zespołowość?

Myślę że jak w każdym. Nigdy nie liczymy na jednego zawodnika że nagle się zerwie i sam wygra mecz. Wiemy że potrafimy dobrze grać w siatkówkę ale tylko jako drużyna co czasami potrafimy pokazać (uśmiech). 

Patrząc na statystyki, coraz częściej wygrywacie końcówki setów. Co Twoim zdaniem najbardziej poprawiło się w tym elemencie względem początku sezonu?

Nie mam zielonego pojęcia jeśli mam być szczery. Być może po tych 18 kolejkach nabraliśmy już trochę obycia z PlusLiga i to pozwala Nam zachowywać chłodną głowę w decydujących momentach. Warto też zaznaczyć że Nasze treningi także wyglądają lepiej niż na początku sezonu więc podsumowując można powiedzieć że rozwinęliśmy się jako zespół

Na koniec – co to zwycięstwo w Bełchatowie znaczy dla ChKS-u w kontekście dalszej części sezonu i walki o ligowe punkty?

To zwycięstwo jest bardzo istotne w kontekście Naszych założeń. Powiedzieliśmy sobie jasno przed sezonem że jako beniaminek chcemy się utrzymać i zrobić wszystkim na przekór. Każdy punkt w tym sezonie zatem jest na wagę złota a 3 pkt z tak dobrą drużyną jak Skra Bełchatów są niezwykle cenne ale nie zamierzamy jeszcze spocząć na laurach (uśmiech). 

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. InPost CHKS Chełm

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej