LM (M): LUK Lublin lepszy po tie-breaku w Ankarze

W kolejnej serii fazy grupowej Ligi Mistrzów Bogdanka LUK Lublin zmierzyła się na wyjeździe z Halkbank Ankara. Spotkanie miało bardzo nierówny, momentami wręcz szalony przebieg. Aż trzy sety zakończyły się grą na przewagi, a o zwycięstwie musiał zdecydować tie-break. W nim więcej zimnej krwi zachowali mistrzowie Polski, którzy wygrali 3:2.

Od pierwszych piłek widać było, że tym razem nie będzie szybkiego 3:0 dla Lublinian. Gospodarze rozpoczęli agresywnie, wykorzystując błędy przyjezdnych. Mylił się zarówno Henno, jak i Leon, a po bloku Ertugrula Metina na Youngu było 13:10 dla Halkbanku. Stephan Antiga szybko reagował przerwą, a po skutecznej kontrze Grozdanowa LUK doprowadził do remisu (16:16). Mecz falował – dobre akcje przeplatały się z niedokładnościami po obu stronach. W końcówce to jednak Turcy lepiej wytrzymali presję. Choć Malinowski asem wyrównał na 21:21, to w grze na przewagi więcej precyzji zachowali gospodarze i objęli prowadzenie 1:0 (26:24).

Druga partia była zupełnie inną historią. Lublinianie zaczęli z ogromną energią – asem otworzył ją Henno, a przewaga szybko urosła do kilku punktów (5:1). Sokołow i Tayaz próbowali odpowiedzieć zagrywką, ale to goście kontrolowali wydarzenia. Komenda coraz lepiej czytał grę, McCarthy dominował na środku, a Leon dołożył blok i asa (18:9). Halkbank nie był w stanie znaleźć sposobu na skuteczny atak, a ścianą nie do przejścia był Grozdanow. Set zakończył się zdecydowanym zwycięstwem LUK-u 25:16.

Trzecia odsłona rozpoczęła się znakomicie dla Lublina. Henno znów popisał się asem (3:0), a mistrzowie Polski grali odważnie i konsekwentnie. Halkbank szybko jednak wrócił do gry, a Leal zaczął regularnie punktować (6:6). Antiga ponownie sięgnął po przerwę, a LUK odbudował przewagę (12:8). Na parkiecie pojawił się Śliwka, który ustabilizował przyjęcie. Wydawało się, że Lublin kontroluje sytuację (18:12), lecz końcówka przyniosła kolejne emocje. Kazijski i Sokołow poderwali gospodarzy do walki. Set zakończył się dopiero po grze na przewagi – tym razem szczęście sprzyjało mistrzom Polski (26:24).

Czwarta partia była kolejną sinusoidą. Halkbank zagrał odważniej, a Sokołow przejął inicjatywę w ataku. LUK utrzymywał kontakt (5:5, 7:7), lecz błędy – w tym autowy atak Leona – pozwoliły gospodarzom odskoczyć (11:7). Zmiany w składzie Lublina nie przyniosły natychmiastowego efektu. Gospodarze kontrolowali wynik (15:10), a przyjezdni musieli gonić. W końcówce LUK rzucił się do odrabiania strat. Po kiwce Leona było już po 23, ale w decydujących momentach więcej spokoju zachowali siatkarze z Ankary. Wygrali 26:24 i doprowadzili do tie-breaka.

Piąty set był popisem Hilirego Henno. Francuz punktował w ataku, zagrywce i obronie, nadając rytm całej drużynie. Grozdanow dołożył ważny blok, Leon bombardował rywali z lewego skrzydła. Przez długi czas przewaga była minimalna, ale konsekwencja LUK-u w końcówce przyniosła efekt. Przy stanie 12:8 mistrzowie Polski mieli mecz pod kontrolą, a decydujący punkt ze środka zdobył Grozdanow. Tie-break zakończył się wynikiem 15:11.

Halkbank Ankara vs Bogdanka LUK Lublin 2:3

(26:24, 16:25, 24:26, 26:24, 11:15)

MVP: Hilir Henno

 

Halkbank Ankara: Kiyak, Kaziyski, Metin, Leal, Sokołow, Tayaz, Done (libero) oraz Sotola, Śliwka.

Bogdanka LUK Lublin: Henno, Komenda, Leon, Grozdanow, Young, McCarthy, Hoss (libero) oraz Malinowski, Prokopczuk.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Bogdanka LUK Lublin

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej