Skra Bełchatów piąta w PlusLidze! Wielki thriller w Olsztynie zakończył sezon

Zakończyła się rywalizacja o 5. miejsce w sezonie PlusLigi. W decydującym, trzecim spotkaniu Indykpol AZS Olsztyn podejmował we własnej hali PGE GiEK Skrę Bełchatów. Po dwóch wcześniejszych meczach było jasne, że kibice mogą spodziewać się kolejnej zaciętej batalii i dokładnie tak się stało. Spotkanie obfitowało w zwroty akcji, długie wymiany oraz nerwowe końcówki, a o końcowym triumfie znów zadecydował tie-break. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali siatkarze z Bełchatowa, którzy zwyciężyli 3:2 i zakończyli sezon na 5. miejscu.

Od pierwszych akcji było widać, że stawka spotkania jest bardzo duża. Obie drużyny weszły na parkiet mocno skoncentrowane, a początek premierowej odsłony upłynął pod znakiem wyrównanej walki. Olsztynianie starali się korzystać z atutów Jana Hadravy i Karola Borkowskiego, natomiast Skra odpowiadała skuteczną grą środkiem oraz mocnymi skrzydłami. Żadna ze stron nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty, dlatego wynik przez długi czas oscylował wokół remisu. W drugiej części seta gospodarze zaczęli lepiej funkcjonować w bloku i obronie, co pozwoliło im wypracować niewielką przewagę. Skra nie zamierzała jednak odpuszczać i w końcówce doprowadziła do wyrównania. Rozpoczęła się gra na przewagi, w której emocje sięgnęły zenitu. Oba zespoły miały swoje okazje, ale ostatecznie po skutecznym ataku i dobrym ustawieniu bloku to AZS triumfował 28:26, obejmując prowadzenie w meczu.

Drugi set od początku miał podobny przebieg. Ponownie nie brakowało mocnych ataków, walki w defensywie i długich wymian. Olsztynianie próbowali pójść za ciosem, jednak w tej partii spotkał ich spory problem kadrowy. Z powodu urazu boisko musiał opuścić Moritz Karlitzek, a jego miejsce zajął Mateusz Janikowski. Mimo osłabienia gospodarze ambitnie walczyli o utrzymanie wysokiego poziomu gry. Skra zaczęła jednak coraz lepiej czytać zamiary rozgrywających rywali, poprawiła skuteczność na siatce i zaczęła budować przewagę. Dobrze prezentował się Daniel Chitigoi, ważne piłki kończył również Antoine Pothron. Goście wykorzystywali niedokładności gospodarzy i kontrolowali sytuację w końcówce seta. Ostatecznie błąd w ataku Karola Borkowskiego zamknął tę odsłonę wynikiem 25:20 dla zespołu z Bełchatowa.

Trzecia partia rozpoczęła się zdecydowanie lepiej dla Skry, która wyszła na parkiet z ogromną energią. Już w pierwszych akcjach goście popisali się dwoma efektownymi blokami, a chwilę później mocna zagrywka zaczęła sprawiać olsztynianom ogromne problemy. Przewaga bełchatowian rosła bardzo szybko i w pewnym momencie wynosiła już siedem punktów. Gospodarze stracili płynność gry, mieli trudności z przyjęciem, a przez to ich akcje ofensywne były przewidywalne. Skra wykorzystała ten moment bezlitośnie. Daniel Chitigoi i Zouheir El Graoui regularnie punktowali z obu skrzydeł, a środkowi dokładali swoje cegiełki w bloku. Olsztynianie próbowali ratować sytuację zmianami, ale rozpędzona Skra nie oddała inicjatywy do końca. Set zakończył się wynikiem 25:18 dla gości, którzy objęli prowadzenie 2:1 w całym meczu.

W czwartej odsłonie wielu spodziewało się, że Skra pójdzie za ciosem i szybko zakończy spotkanie, lecz gospodarze pokazali wielki charakter. Od pierwszych piłek walczyli z ogromnym zaangażowaniem, nie zważając na wcześniejsze problemy i osłabienia kadrowe. Jan Hadrava wziął na siebie ciężar zdobywania punktów, a Karol Borkowski skutecznie wspierał go na skrzydle. Gra ponownie się wyrównała, a wynik długo utrzymywał się w granicach remisu. Żadna drużyna nie potrafiła zbudować bezpiecznej przewagi, a każda akcja była okupiona ogromnym wysiłkiem. W końcówce Skra była bardzo blisko zwycięstwa, lecz gospodarze obronili trudne piłki i doprowadzili do gry na przewagi. Hala Urania eksplodowała dopingiem, który niósł miejscowych siatkarzy. Po niezwykle dramatycznej końcówce to AZS wygrał 28:26, doprowadzając do tie-breaka i przedłużając nadzieje na 5. miejsce.

Decydujący set rozpoczął się idealnie dla Olsztynian. Gospodarze zdobyli trzy punkty z rzędu i szybko narzucili własne warunki gry. Skra popełniła kilka błędów, a miejscowi kibice uwierzyli, że ich drużyna odwróci losy całej rywalizacji. Bełchatowianie nie stracili jednak spokoju. Z akcji na akcję wracali do swojego rytmu, poprawili przyjęcie i zaczęli skutecznie odpowiadać w kontratakach. Daniel Chitigoi znów wziął odpowiedzialność na siebie, a cenne punkty dokładali również środkowi. Po zmianie stron przewaga AZS-u stopniała, a końcówka zamieniła się w prawdziwą wojnę nerwów. Obie drużyny walczyły o każdą piłkę, jednak w najważniejszych momentach więcej doświadczenia pokazali goście. Skra wygrała tie-break 15:13 i mogła rozpocząć świętowanie zdobycia 5. miejsca w PlusLidze.

Najlepszym zawodnikiem spotkania został Daniel Chitigoi, który był liderem bełchatowian w kluczowych momentach i poprowadził swój zespół do końcowego sukcesu. Dla Olsztynian pozostał niedosyt, bo byli bardzo blisko triumfu, ale po raz kolejny pokazali charakter i walczyli do samego końca.

Indykpol AZS Olsztyn vs PGE GiEK Skra Bełchatów 2:3

(28:26, 20:25, 18:25, 28:26, 13:15)

MVP: Daniel Chitigoi

Stan rywalizacji (do dwóch zwycięstw): 2:1 dla Skry

Indykpol AZS Olsztyn: Majchrzak, Karlitzek, Tille, Cieślik, Borkowski, Hadrava, Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Janikowski, Szwarc, Siwczyk, Sienkiewicz.

PGE GiEK Skra Bełchatów: El Graoui, Lemański, Pothron, Łomacz, Nowak, Chitigoi, Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero).

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej