Wojciech Gajek – od polskich parkietów po amerykańskie sukcesy

Siatkarska droga Wojciecha Gajka to przykład konsekwentnego rozwoju, odwagi w podejmowaniu ważnych decyzji i systematycznego budowania swojej pozycji krok po kroku. Od pierwszych treningów w Tychach, przez kluczowy etap w Akademii Jastrzębskiego Węgla, reprezentacyjne doświadczenia, aż po wyjazd do Stanów Zjednoczonych i dynamiczny rozwój w siatkówce uniwersyteckiej. Dziś znajduje się w szerokiej kadrze Nikoli Grbicia i coraz mocniej zaznacza swoją obecność na międzynarodowej scenie.

Karolina Przybylska: Jak zaczęła się Twoja przygoda z siatkówką i co sprawiło, że właśnie ten sport wybrałeś?

Wojciech Gajek: Swoje pierwsze kroki w siatkarskiej karierze stawiałem w pobliskim klubie MOSM Tychy. Po niezbyt udanej próbie zostania piłkarzem moi rodzice zaproponowali mi, abym spróbował swoich sił w siatkówce. Oboje od zawsze interesowali się siatkówką, a tata jako fotograf miał również okazję pracować przy meczach reprezentacji Polski.

Jak trafiłeś do Akademii Jastrzębskiego Węgla i jak ten etap wpłynął na Twój rozwój jako zawodnika?

Transfer do Jastrzębia był zdecydowanie kluczowym momentem w mojej karierze. To właśnie tam zacząłem traktować siatkówkę jako moją realną przyszłość. Kiedy dostałem informację o zainteresowaniu ze strony Jastrzębia, wiedziałem, że jest to wielka szansa na rozwój. Cztery lata w Jastrzębiu zawsze będę wspominał pozytywnie nie tylko ze względu na siatkówkę, ale również ze względu na ludzi, których tam poznałem.

Jak wspominasz treningi z pierwszym zespołem i kontakt z seniorską siatkówką na tym poziomie?

Był to kolejny pozytywny aspekt mojej historii w Jastrzębiu. Możliwość trenowania z zawodnikami PlusLigi pozwoliła mi na bardzo szybki rozwój w krótkim czasie oraz dała mi cenne doświadczenie. Dobrze pamiętam stres przed pierwszym treningiem z seniorami, ale zostałem tam bardzo miło przyjęty, więc stres szybko minął.

Podczas Mistrzostw Świata U21 byłeś jednym z liderów reprezentacji. Co Twoim zdaniem najbardziej wpłynęło na Twoją formę w tym turnieju? Jak wspominasz ten turniej?

Uważam, że tutaj należą się brawa dla całego sztabu reprezentacji, ponieważ byliśmy dobrze przygotowani do tego turnieju zarówno fizycznie, jak i siatkarsko. Z mojego występu indywidualnego jestem bardzo zadowolony, ponieważ dał mi on rozgłos i otworzył dużo możliwości. Mój występ był zwieńczeniem ciężkiej pracy, jaką włożyliśmy przez całe lato.

Zajęliście 6. miejsce – bliżej Ci do poczucia niedosytu czy dumy z osiągniętego wyniku?

Myślę, że po zadaniu tego pytania każdemu z naszej dwunastki usłyszelibyśmy odpowiedź, że był to niedosyt. Oczywiście szóste miejsce na świecie to wciąż dobry wynik, ale nie ukrywam, że mieliśmy apetyt na coś więcej. Tym bardziej, że w ćwierćfinale spotkaliśmy się z Czechami, których pokonaliśmy dwukrotnie w meczach sparingowych.

Czy po Mistrzostwach zmieniło się Twoje podejście do własnej kariery i stawianych sobie celów?

Nie tyle podejście, ponieważ zawsze podchodziłem do swojej kariery bardzo profesjonalnie, ale na pewno ten turniej sprawił, że zacząłem stawiać sobie poprzeczkę jeszcze wyżej.

Wielu zawodników na Twoim etapie wybiera grę w Polsce, a Ty zdecydowałeś się na wyjazd do USA. Co było kluczowe przy tej decyzji?

Przede wszystkim wizja mieszkania w USA brzmiała dla mnie jak coś, czego zawsze chciałem spróbować. Jest to marzenie wielu ludzi i sport umożliwił mi jego spełnienie. Bardzo spodobał mi się również profesjonalizm sztabu i jego wizja na zespół oraz przyszłe cele. Nie jest też niespodzianką, że bardzo rzadko widzimy w Polsce trenerów, którzy stawiają na młodych, a uważam, że na wczesnym etapie kariery najważniejsze jest to, aby grać, zamiast stać w kwadracie.

Jak oceniasz poziom siatkówki uniwersyteckiej w USA w porównaniu do Polski?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ w lidze jest bardzo duży rozstrzał poziomów. Top 5 drużyn uważam za zespoły na poziomie czołówki tabeli polskiej pierwszej ligi, ale są tutaj również drużyny, które prezentują poziom drugoligowy.

W Long Beach State szybko stałeś się ważną częścią zespołu. Co najbardziej rozwinąłeś w swojej grze?

Największy progres zauważyłem w zagrywce oraz bloku.

Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem po wyjeździe za ocean – sportowo lub mentalnie?

Największą różnicą pomiędzy europejskim a amerykańskim sportem jest to, ile uwagi poświęca się szkoleniu mentalnemu. W mojej drużynie trenerzy poświęcają bardzo dużo czasu, aby upewnić się, że jesteśmy drużyną nie tylko na boisku, ale również poza nim.

Trafiłeś do szerokiej kadry prowadzonej przez Nikolę Grbicia. Kiedy dowiedziałeś się o powołaniu i jaka była Twoja pierwsza reakcja?

Wiąże się z tym śmieszna historia. Kiedy dostałem wiadomość, od razu zadzwoniłem do rodziców, mimo że u nich był już późny wieczór. Moja mama powiedziała, abym spytał trenera Grabana, czy jest to na pewno dobry numer i czy nikt nie robi sobie ze mnie żartów. Mi również zajęło trochę czasu, aby ta informacja do mnie dotarła, ale jestem naprawdę wdzięczny za tę szansę.

Jak radzisz sobie z rosnącymi oczekiwaniami i opinią jednego z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia?

Dla mnie jest to coś, co tylko motywuje mnie do jeszcze cięższej pracy. Z każdym miłym komentarzem i wyższymi oczekiwaniami chcę osiągnąć swoje cele jeszcze bardziej.

Wczoraj sięgnęliście po mistrzostwo Big West i zostałeś MVP. Jakie emocje towarzyszyły Ci po zakończeniu turnieju?

Jest to dla mnie szczególnie ważne zwycięstwo, ponieważ przez całą moją karierę stawałem głównie na drugim miejscu podium. W swojej kolekcji posiadam aż sześć srebrnych medali mistrzostw Polski i Śląska, więc zdecydowanie znam uczucie porażki w finale. Dodatkowo drużyna, z którą spotkaliśmy się w finale – Hawaje – pokonała nas w obu meczach sezonu zasadniczego. Cieszę się, że to zwycięstwo udało się zwieńczyć nagrodą MVP.

W finale zdobyłeś 33 punkty i byłeś liderem zespołu w kluczowych momentach. Czy był to najlepszy mecz w Twojej dotychczasowej karierze?

Zdecydowanie tak. Biorąc pod uwagę wagę spotkania oraz poziom przeciwnika, był to mój najlepszy występ w dotychczasowej karierze.

Największe sportowe marzenie?

Złoto na igrzyskach olimpijskich.

Siatkarski autorytet?

Jeśli chodzi o pozycję atakującego, to od zawsze podziwiałem Bartosza Kurka. W 2016 roku podczas meczu gwiazd udało mi się zobaczyć Bartka na żywo i zrobić sobie z nim zdjęcie. Na tym samym wydarzeniu zrobiłem również zdjęcie z trenerem Grbiciem. Gdy grałem jeszcze jako przyjmujący, moimi wzorcami byli Aaron Russell oraz Artur Szalpuk. Aarona udało mi się spotkać i zamienić kilka zdań w zeszłym sezonie. Jego transfer do Polski wiele dla mnie znaczył, ponieważ mogłem w końcu zobaczyć go na żywo. Nie mogę się doczekać, aby poznać Artura na zgrupowaniu reprezentacji, ponieważ jest on dla mnie również ogromną inspiracją.

Historia Wojciecha Gajka pokazuje, że współczesna droga do wielkiej siatkówki może prowadzić przez wiele różnych etapów, ale fundament pozostaje niezmienny – ciężka praca, konsekwencja i nieustanne podnoszenie sobie poprzeczki. Jego rozwój wyraźnie wskazuje, że to zawodnik, o którym w kolejnych latach polscy kibice mogą słyszeć coraz częściej.

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej