LN (M): Polska przegrała z Japonią po pięciosetowej batalii

Reprezentacja Polski siatkarzy rozegrała swój trzeci mecz w tegorocznej Lidze Narodów. Po zwycięstwie nad Holandią i porażce z Włochami biało-czerwoni stanęli naprzeciw reprezentacji Japonii. Spotkanie od początku zapowiadało się jako jedno z najciekawszych starć pierwszego turnieju i nie zawiodło oczekiwań kibiców. Po niezwykle wyrównanym, pięciosetowym widowisku lepsi okazali się Japończycy, którzy zwyciężyli 3:2. Mimo porażki Polacy pokazali charakter i wielokrotnie wracali do gry w trudnych momentach. Najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu Nikoli Grbicia był Aliaksei Nasevich.

Od pierwszych piłek oba zespoły narzuciły bardzo wysokie tempo gry. Polacy dobrze funkcjonowali w ataku, a Jan Firlej umiejętnie rozdzielał piłki pomiędzy skrzydła i środek siatki. Szczególnie często korzystał ze współpracy z Szymonem Jakubiszakiem, który skutecznie kończył akcje ze środka. Przez większą część seta niewielką przewagę utrzymywali biało-czerwoni. Japończycy imponowali jednak grą w obronie i coraz częściej wykorzystywali kontry. Gdy poprawili skuteczność po wyblokach, szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie 14:13. Polacy odpowiadali skutecznym blokiem, zatrzymując między innymi Rana Takahashiego. Problemem pozostawały jednak błędy serwisowe, które pozwalały rywalom utrzymywać kontakt. Kluczowy moment nastąpił przy zagrywkach Yuji Nishidy. Japoński atakujący wywarł ogromną presję na przyjęciu biało-czerwonych, a jego seria dała Azjatom prowadzenie 20:18. Końcówka należała już do gospodarzy tego fragmentu gry, którzy zwyciężyli 25:21.

Druga partia rozpoczęła się w identycznych ustawieniach po obu stronach siatki. Bardzo dobrze prezentował się Aliaksei Nasevich, który regularnie zdobywał punkty zarówno w ataku, jak i zagrywce. Po stronie Japonii nie do zatrzymania był Tatsunori Otsuka. Do stanu 5:5 trwała wyrównana walka punkt za punkt. Następnie Japończycy zaczęli budować niewielką przewagę. Sytuację odmienił jednak polski blok, który kilkukrotnie zatrzymał ofensywę rywali. Swoje dołożył także Aleksander Śliwka, a po skutecznej kiwce kapitana reprezentacji Polski strata zmniejszyła się do minimum. Przełom nastąpił przy zagrywkach Bartłomieja Lemańskiego, który popisał się asem serwisowym. Biało-czerwoni odskoczyli na pięć punktów i kontrolowali przebieg wydarzeń. W końcówce spokojnie utrzymywali wypracowaną przewagę, doprowadzając do remisu w meczu po zwycięstwie 25:21.

Trzeci set rozpoczął się od problemów Polaków w ataku. Michał Gierżot miał trudności ze skutecznym kończeniem akcji, jednak sytuację ratowała gra środkiem. Jakubiszak i Lemański utrzymywali kontakt punktowy z rywalami. Po skutecznym bloku na Aleksandrze Śliwce Japończycy odskoczyli na dwa punkty. Polacy odpowiedzieli blokiem i szybko wyrównali na 11:11. Przez dłuższy czas wynik oscylował wokół remisu, jednak coraz skuteczniej funkcjonował japoński system blok-obrona. Przy stanie 20:18 asem serwisowym popisał się Kento Miyaura. Japończycy wykorzystali przewagę psychologiczną i nie pozwolili biało-czerwonym wrócić do gry. Końcówka należała do zespołu z Kraju Kwitnącej Wiśni, który zwyciężył 25:21 i ponownie objął prowadzenie w meczu.

Podopieczni Nikoli Grbicia nie zamierzali jednak składać broni. Czwarta partia rozpoczęła się od wyrównanej walki, a Michał Gierżot wrócił do swojej najlepszej dyspozycji. Kolejne punkty dokładał również Nasevich, który asem serwisowym dał Polsce ważne prowadzenie. Japończycy nadal imponowali organizacją gry i świetną defensywą. Po asie Hideomiego Fukatsu prowadzili już 6:4. Polacy konsekwentnie odrabiali jednak straty. Nasevich doprowadził do remisu 11:11, a chwilę później biało-czerwoni objęli prowadzenie. Końcówka ponownie była niezwykle wyrównana. Przy stanie 17:17 żadna z drużyn nie chciała popełnić błędu. Tym razem więcej zimnej krwi zachowali Polacy, którzy wykorzystali swoje szanse i wygrali 25:22, doprowadzając do tie-breaka.

Decydująca partia rozpoczęła się od mocnych zagrywek Rana Takahashiego. Jego seria pozwoliła Japończykom objąć prowadzenie 3:1. Po stronie Polski ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Nasevich, jednak równie skuteczny był Yuji Nishida. Przez większość tie-breaka przewaga pozostawała po stronie Japonii. Po kolejnym skutecznym ataku Nishidy rywale utrzymywali bezpieczny dystans. Gdy Takahashi dołożył asa serwisowego, przewaga wzrosła do trzech punktów. Polacy pokazali jednak ogromny charakter. Doprowadzili do remisu 11:11 i sprawili, że końcówka rozpoczęła się właściwie od nowa. Niestety w najważniejszych momentach ponownie dały o sobie znać błędy serwisowe. Japończycy wykorzystali okazję i po emocjonującej końcówce zwyciężyli 17:15, wygrywając całe spotkanie 3:2.

Najlepiej punktującym zawodnikiem reprezentacji Polski był Aliaksei Nasevich, który zdobył 24 punkty i przez większość spotkania był liderem ofensywy biało-czerwonych. Bardzo dobre zawody rozegrali również Bartłomiej Lemański (16 punktów), Michał Gierżot (14), Aleksander Śliwka (12) oraz Szymon Jakubiszak (12). Po stronie Japonii największą gwiazdą był Ran Takahashi, który zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów. Ważne role odegrali także Tatsunori Otsuka (15 punktów) oraz rezerwowy Kento Miyaura (16 punktów).

Japonia – Polska 3:2

(25:21, 21:25, 25:21, 22:25, 17:15)

MVP: Ran Takahashi

Japonia: Nishida, Fukatsu, Otsuka, Yamauchi, Kentaro, Takahashi, Ogawa (libero) oraz Miyaura, Tomita, Kai, Eiro, Larry.

Polska: Nasevich, Lemański, Śliwka, Gierżot, Jakubiszak, Firlej, Granieczny (libero) oraz Ciunajtis (libero), Majchrzak, Firszt, Bakaj, Gomułka.

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Polska Siatkówka

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej