Klaudia Łyduch: Na pewno marzeniem byłby medal na tych mistrzostwach

Jeszcze kilka dni temu Klaudia Łyduch nie spodziewała się, że za moment znajdzie się w Stambule i dołączy do reprezentacji Polski walczącej w mistrzostwach Europy. Wszystko wydarzyło się błyskawicznie – młoda libero miała mniej niż 24 godziny, by spakować się i dotrzeć do drużyny.

W rozmowie z nami opowiada o kulisach niespodziewanego powołania, pierwszych chwilach w zespole, emocjach podczas meczu z Turcją oraz swoich marzeniach związanych z dalszą częścią turnieju. – Na pewno marzeniem byłby medal na tych mistrzostwach. Uważam, że nie jest to odległe marzenie – przyznaje Klaudia Łyduch.

Zuzanna Żeleźnik: Klaudia, jeszcze kilka dni temu nie było Cię z reprezentacją w Stambule, a dziś jesteś częścią zespołu walczącego w mistrzostwach Europy. Zdążyłaś już oswoić się z tym, jak szybko wszystko się wydarzyło?

Klaudia Łyduch: Od momentu kiedy zaczęłam przebywać z dziewczynami cała ta sytuacja stała się dla mnie realna. Przed przylotem ciężko mi było uwierzyć w

to, co się dzieje.

Jak wyglądał moment, w którym dowiedziałaś się, że masz dołączyć do reprezentacji? Ile miałaś czasu na spakowanie się i co czułaś, kiedy dotarło do Ciebie: „jadę na mistrzostwa Europy”?

Miałam niewiele czasu, tak naprawdę w mniej niż 24h byłam już w Stambule. Dowiedziałam się już leżąc w łóżku w Opolu, rano pojechałam do domu po rzeczy i stamtąd na lotnisko w Krakowie. Kiedy do mnie dotarło, że dołączę do drużyny na ME poczułam ogromne szczęście i dumę.

Dołączyłaś do reprezentacji, która była już w środku turnieju i miała za sobą kilka wspólnych meczów. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w takim wejściu „z marszu” – odnalezienie się w rytmie drużyny, przygotowanie sportowe czy może opanowanie emocji?

Myślę, że wdrożenie się w życie drużyny, poznanie wszytskich rytuałów w szatni itp, ponieważ emocje opanowałam dzięki wielkiemu wsparciu dziewczyn i sztabu a sportowo wszystkie systemy pracy były mi znane, ponieważ miałam z nimi styczność pracując w Szczyrku na zgrupowaniach.

Praktycznie od razu trafiłaś na pięciosetową bitwę z Turcją w Stambule. Jak przeżywałaś ten mecz i co czułaś po ostatniej piłce, kiedy Polki pokonały mistrzynie Europy?

Było to fenomenalne przeżycie, być na boisku przy tylu kibicach i świetnej atmosferze na hali. Po ostatniej piłce byłam dumna z zespołu, że pokazałyśmy, ze możemy walczyć i wygrywać z topowymi zespołami.

Justyna Łysiak przejęła rolę pierwszej libero, ale Ty musisz być gotowa, by w każdej chwili wejść na boisko. Jak wygląda Wasza współpraca i jak przygotowujesz się mentalnie na swoją szansę?

Uważam, że bardzo mocno wspieramy się z Justyną. Znam swoje zadania w drużynie i chcę je realizować jak najlepiej, dlatego jeśli będę miała okazję pojawić się na boisku ponownie moim celem będzie dobre zaprezentowanie się a przede wszystkim pomóc drużynie w osiągnięciu sukcesu.

Polki zakończyły fazę grupową z kompletem pięciu zwycięstw. Co czuć teraz wewnątrz zespołu – rosnącą pewność siebie czy przede wszystkim koncentrację, bo najważniejsza część turnieju dopiero się zaczyna?

Myślę, że to i to. Każde zwycięstwo buduje mental drużyny. Podchodzimy jednak do tego z chłodną głową, skupiamy się na kolejnym nastepnym meczu, ponieważ każdy jest tak samo ważny.

Przed Wami pierwszy mecz fazy pucharowej z Portugalią. Polska będzie faworytem, ale od teraz jedna porażka oznacza koniec turnieju. Jak podchodzicie do tego spotkania i czy czuć już inne emocje niż w fazie grupowej?

Każda z nas zdaje sobie sprawę, że w fazie pucharowej nawet najmniejsze potknięcie oznacza koniec przygody z mistrzostwami, lecz nie paraliżuje nas ta myśl. Znamy swoją wartość i poziom naszych umiejętności.

Twoja historia na tych mistrzostwach zaczęła się zupełnie niespodziewanie i nadal trwa. Jak chciałabyś, żeby się zakończyła?

Na pewno marzeniem byłby medal na tych mistrzostwach, uważam że nie jest to odległe marzenie. Jesteśmy bardzo dobrym zespołem na tle naszego kontynentu, dlatego mam ogromną nadzieję, że to marzenie stanie się faktem.

Gdyby przed rozpoczęciem mistrzostw ktoś powiedział Ci, że za kilka dni dostaniesz telefon, spakujesz walizkę, polecisz do Stambułu i będziesz częścią reprezentacji Polski walczącej w fazie pucharowej mistrzostw Europy – uwierzyłabyś?

Absolutnie bym nie uwierzyła. Nie zmienia to jednak faktu, że ogromnie się cieszę z takiego obrotu spraw. Oczywiście jest mi niezmiernie przykro, że Ola niestety przez problemy zdrowotne musiała szybciej zakończy udział w turnieju. Życzę jej, aby jak najszybciej wróciła do zdrowia i mysle, że jeśli wrócimy do Polski z krążkiem, będzie on zatytułowany dla niej.

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. PZPS

Odkryj więcej z Echo siatkówki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej